Najczęstsze błędy  podczas stosowania preparatów kreatynowych

Kreatyna jest jedną z niewielu substancji, których pozytywny wpływ na rozwój ogólnie pojętej formy sportowej jest w 100% pewny, potwierdzony tak badaniami naukowymi jak i codzienną praktyką. Niestety jednak, chociaż stosowanie tej substancji wydaje się być stosunkowo proste, to dość często towarzyszą mu rozmaite błędy związane zarówno z wyborem preparatu jak i sposobem oraz czasem jego przyjmowania. W niniejszym poradniku postaram się wypunktować owe nieporozumienia i zarazem zaproponować lepsze dla nich alternatywy.

Przeczytaj koniecznie:

Kreatyna dla zdrowia i urody

Błąd pierwszy: zbyt wczesne sięganie po kreatynę

Chociaż tak naprawdę przyjmowanie kreatyny przez osoby dopiero zaczynające przygodę z regularnymi treningami nie jest grzechem śmiertelnym, to po uwzględnieniu wszystkich „za i przeciw” okazuje się być mało rozsądną opcją. Zazwyczaj pierwsze tygodnie ćwiczeń to czas w którym należy poświęcić się kwestii nauki i szlifowania techniki z jednej strony, a z drugiej – „ogarnięciu” kwestii diety. Włączenie kreatyny zbyt wcześnie może doprowadzić do zamaskowania istotnych błędów w tym zakresie sprzyjając ich utrwalaniu. Po kreatynę najkorzystniej jest sięgnąć najwcześniej po kilku tygodniach regularnych treningów wykonywanych pod okiem instruktora lub przynajmniej – doświadczonego (i rozgarniętego życiowo) kolegi oraz po usystematyzowaniu aspektów związanych z odżywianiem. Tylko taka kolejność jest prawidłowa i tego należy się trzymać.

Błąd drugi: wybór niewłaściwej formy kreatyny

O ile jeszcze kilkanaście lat temu na rynku dostępne były w zasadzie tylko dwie formy kreatyny (monohydrat i fosforan), o tyle dziś trudno byłoby zliczyć wszystkie jej wcielenia i ich kombinacje. Oprócz wspomnianych przed chwilą: monohydratu oraz fosforanu, znaleźć także można: estry, jabłczany, cytryniany, orotany, alfaketoglutarany, azotany, bezwodniki i wiele innych. Tymczasem większość tego typu wynalazków nie ma odpowiednich referencji w postaci badań naukowych potwierdzających ich skuteczność i tak naprawdę nic nie wskazuje by którakolwiek z tych form była lepsza od popularnego „mono”. Warto wiedzieć, że to właśnie monohydrat kreatyny jest najlepiej przebadaną formą tej substancji i wiadomo ponad wszelką wątpliwość, że jest stabilny chemicznie i że charakteryzuje się znakomitą przyswajalnością.

Błąd trzeci: naiwna wiara w „anaboliczne węglowodany”

Istnieje taka teoria, która głosi, iż dla efektywnego wysycania mięśni kreatyną konieczne jest spożywanie specjalnych preparatów węglowodanowych, które poprzez wpływ na wydzielanie insuliny nasilają dokomórkowy transport wspomnianej substancji. Sytuacja tutaj jest ciekawa, bo pomimo, iż istnieją badania naukowe wskazujące, że przyjmowanie kreatyny i cukrów razem faktycznie zwiększa efektywność suplementacji, to tak naprawdę istnieją też dobre powody ku temu, by tak nie robić. Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, że dawki węglowodanów używanych w badaniach były stosunkowo duże i sięgały niekiedy nawet 100g. Po drugie używane w owych próbach węglowodany raczej trudno uznać za szczególnie wartościowe, gdyż miały one postać sacharozy lub glukozy. Po trzecie – najważniejsze – faszerowanie się dużymi dawkami cukrów prostych może szybko doprowadzić do licznych problemów takich jak przyrost tkanki tłuszczowej i... zaburzenie wrażliwości insulinowej co paradoksalnie może pogarszać efektywność suplementacji. Nie warto dodawać do kreatyny cukru. Lepiej jeść ją z posiłkiem.