Jak zepsuć trening interwałowy wysokiej intensywności?

HIIT to wariant treningu interwałowego, o wysokiej intensywności. Z powodu rojów ekspertów dotyczących fitness - w Internecie oraz w klubach spotyka się naprawdę złe pomysły. Wybrałem najgorsze z możliwych rozwiązań których opisy krążą w sieci. Trening interwałowy może uwzględniać bieganie, pływanie lub „przerzucanie ciężarów” i metody mieszane (np. crossfit).

Przeczytaj koniecznie:

Dlaczego nie widzę postępów na siłowni?

Pomysł nr 1: odwrotne proporcje.

Zapewne z powodu błędów powstałych podczas tłumaczenia angielskojęzycznych tekstów często spotyka się treningi interwałowe o odwrotnych proporcjach.

Oto przykład:

„Przykładowy trening HIIT bazujący na bieganiu może wyglądać następująco:

  • 5 minut dynamicznej rozgrzewki (skłony, skipy, wymachy ramion, pajacyki, skręty tułowia, krążenie biodrami itp.)
  • 30 sekund sprintu na niemal maksimum możliwości
  • 15 sekund spokojnego truchtu

Powtórzyć punkty 2 i 3 pięciokrotnie

  • 5 minut schłodzenia ciała i streczingu (rozciągania)”

W tym tkwi problem?

30 sekund sprintu to bardzo ciężka praca. Sprint oznacza bieg z prędkością 25-30 km/h. To znaczy, że nawet kiepski biegacz w ciągu 30 sekund zrobi 170 m, dobry 200-250 m. Dla porównania Usain Bolt przebiega 200 m w 19,19 sekundy. I po tym maksymalnym wysiłku autorka zaleca 15 sekund truchtu?  Jak będzie wyglądał następny sprint? Jak wbieganie pod wzniesienie z 20 kilogramowym plecakiem. Trening HIIT traci cały sens.

Nawet w idealnych, teoretycznych warunkach pięciokrotny, 30 sekundowy sprint  oznacza przebiegnięcie 800-1,2 km. To bardzo dużo.

Idea HIIT polega na zachowaniu podobnych parametrów w kolejnych podejściach.  Nagłe załamanie szybkości biegu oznacza tylko, że zbyt szybko porywasz się na za ciężki trening. Przygotowanie do interwałów oznacza miesiące regularnego biegania. Na samym końcu, jeżeli będziesz wykonywał prawdziwe sprinty nawet wersja 15 sekund sprintu, 15 sekund truchtu będzie oznaczała katorgę. 30 sekund sprintu i 15 sekund odpoczynku będzie zarezerwowane dla garstki, najlepiej wytrenowanych osób – wyczynowców, zawodowców, elitarnych biegaczy. Jeżeli jesteś w stanie wykonać podobny trening to albo jesteś znakomicie przygotowany fizycznie albo intensywność Twojego treningu jest znikoma, a sprint wykonujesz biegnąc w granicach 16 km/h. Wszystko w porządku, ale niektórzy w podobnym tempie jak Twoje „przyspieszenie” przebiegają pół-maraton lub maraton. Intensywność tej pracy leży lata świetlne od sprintu.

Pomysł nr 2: „a gdyby tak wykonać ciężkie interwały biegowe po treningu siłowym”

W tym tkwi problem?

Trening o wysokiej intensywności bardzo rzadko uda się pogodzić z treningiem siłowym. Szczególnie bolesne są próby wykonywania sprintów np. zaraz po treningu przysiadów klasycznych, przednich, wykroków, martwego ciągu, przysiadów bułgarskich, wyciskania nogami na suwnicy czy wchodzeniu na podwyższenie. W niektórych przypadkach 24-48 h po treningu nóg – trudne będzie nawet zwykłe chodzenie i truchtanie, a co dopiero mówić o treningu wysokiej intensywności. Jeżeli stosujesz lekki trening siłowy, górnej części ciała (małe obciążenia, długie przerwy, maszyny itd.) – bez problemu pogodzisz go z interwałami biegowymi.

Co można zrobić?

  1. zastosować zaraz po po treningu siłowym - trening niskiej intensywności, np. aerobowy – ale ... jest to niewskazane ze względów na zaburzanie procesów wzrostu mięśni (inna ścieżka sygnałowa) oraz nasilanie stanu zapalnego, mikrourazów.

  2. wykonać krótkie interwały (5-10 minut) w miejscu np. stosując sztangę, hantle, kettlebells, piłki lekarskie, worek z piaskiem, TRX lub obciążenie własnego ciała np. mini obwody na drążku i poręczach. Doskonałą propozycją na zakończenie treningu jest np. praca burpees (przysiad, podpór przodem, wyrzut nóg, powrót do podporu, wyskok) 20-30 sekund i 20-30 sekund biegu bokserskiego lub podskoków w miejscu (naprzemiennie przez 3-5 minut)

  3. zastosować trening interwałowy rano, a siłowy wieczorem,

  4. zastosować trening siłowy w inny dzień, wolny od biegania,