Chcesz spełniać marzenia czy tylko o nich porozmawiać?

Pragniesz sportowej, umięśnionej, jędrnej sylwetki. Pożądasz płaskiego, nieodstającego brzucha, smukłej talii, mniej otłuszczonych ud lub chciałbyś - spoglądając od niechcenia w lustro - ujrzeń perfekcyjnie rozbudowane, silne i męskie ramiona. Chwilę przed zaśnięciem wizualizujesz sobie „idealną” wersję własnej sylwetki, a podczas rozmów ze znajomymi opowiadasz, jak to „od jutra”, „od poniedziałku”, „po długim weekendzie” podejmiesz/zintensyfikujesz działania, by osiągnąć wymarzony cel. Zaczniesz ćwiczysz, poprawisz jakość spożywanych produktów w znacznym stopniu ograniczając m.in./ słodycze i napoje wyskokowe, odpuścisz imprezy - zrobisz tak wiele!

Przeczytaj koniecznie:

Bez silnej motywacji nie schudniesz!

Nie licz na szczęście, przypadek czy też złotą rybkę!

Poopowiadałeś, pomarzyłeś sobie, uruchomiłeś wyobraźnię i co? I nic. Kolejny dzień twojego życia wygląda dokładnie tak samo, jak poprzednie. Znajdujesz co najmniej kilkanaście argumentów, by nie pójść na trening, a sięgnięcie po pizzę zamiast zbilansowany posiłek tłumaczysz słabym nastrojem, problemami lub też przekonujesz (sam siebie), że przecież nie możesz sobie wszystkiego odmawiać, że od czasu do czasu każdy człowiek musi sobie sprawiać drobne przyjemności… Miej jednak świadomość, że to ty decydujesz o tym, jak wygląda twoje życie, jakie działania podejmujesz (a jakich nie). I tylko do siebie będziesz mógł mieć żale i pretensje. Większość ludzi - nie chcąc wziąć odpowiedzialności za własne decyzje lub też usprawiedliwiając brak podejmowania jakichkolwiek działań użyje argumentów w stylu “to nie moja wina, to wina społeczeństwa”... To nie społeczeństwo wpycha fast foody do ust, nie ono blokuje drzwi do sali treningowej krzycząc “nieee, tam dziś nie wchodź!” i nie społeczeństwo także patrzy z niezadowoleniem na twoje odbicie w lustrze. Ty decydujesz - ty ponosisz konsekwencje swoich wyborów.

Możesz przyrządzić i zjeść pyszną szarlotkę lub skonsumować kilka obranych, posypanych cukrem jabłek, zajeść je jajkiem zbełtanym z mąką - niby składniki te same, ale czy smak podobny…?

Nie jest tajemnicą i prawdopodobnie każdy z was zgodzi się z tym stwierdzeniem, o wiele bardziej cenimy to, w co musimy włożyć pracę, czemu musimy poświęcić zarówno czas jak i energię; o wiele bardziej szanujemy i odczuwamy satysfakcję z sukcesu, którego osiągnięcie stanowiło wyzwanie, wymagało nakładów intensywnej, żmudnej pracy. Dokładnie z tego samego powodu tak często nie podejmujmy żadnych działań… wymagają zaangażowania, decyzji, niejednokrotnie wyrzeczeń, ogromu cierpliwości i pokory, a także – co może stanowić duży problem – wyjścia ze swojej (bardzo wygodnej i znanej) strefy komfortu. Bez wątpienia łatwiej jest nie robić nic, gdyż do zera zminimalizowane zostaje ryzyko, że nie uda się osiągnąć tego, co istnieje tylko w strefie marzeń/wyobrażeń. Sukces nieodłącznie związany jest z podejmowaniem ryzyka.

“Niczym nie ryzykujesz” - nic nie tracisz” czy też “lepiej spróbować i żałować, niż żałować, że się nie próbowało” - którą opcję wybierasz?

Wiedząc, czego pragniesz, co chciałbyś osiągnąć, jak wyglądać, jak jeść – odpowiedz sobie na pytanie:

Chcesz spełnić marzenia czy tylko o nich porozmawiać?