"Od węgli mnie podlewa"

Gdybyśmy zatrzymali się na chwilę przy obowiązujących zaleceń żywieniowych, to dojść łatwo do wniosku, że dietetyka sportowa opiera się przede wszystkim na węglowodanach. Mimo to, obserwując trendy na forach sportowych i blogach poświęconych przede wszystkim kształtowaniu sylwetki, a także patrząc na praktyki wielu zawodników, można wyraźnie zaobserwować, że tak promowane w świecie nauki "węgle" są w wyraźnej defensywie. Można powiedzieć, że dziś opieranie diety na produktach w nie zasobnych jest.... niemodne!

Przeczytaj koniecznie:

Węglowodany, a uczucie sytości

 

Nieznane oblicze "lowcarbu"

Dieta niskowęglowodanowa często bywa przedstawiana jako unikalny sposób na redukcję tkanki tłuszczowej i poprawę wielu parametrów metabolicznych. Faktycznie, istnieje spora ilość badań wskazujących, iż niskokaloryczna dieta ograniczająca podaż węglowodanów w przypadku osób otyłych i z nadwagą prowadzi do krozystnych zmian w obrębie:

  • masy i składu ciała,
  • gospodarki insulinowo-glukozowej,
  • gospodarki lipidowej,
  • aktywności czynników zapalnych

Tyle, że w praktyce wcale nie oznacza to, że u osób z prawidłowym składem ciała dieta niskowęglowodanowa bez wyraźnego deficytu kalorycznego nieść będzie za sobą zawsze podobne korzyści. W niektórych sytuacjach dojść może do obniżenia wrażliwości insulinowej (co nie koniecznie związane jest z mechanizmami patologicznymi, ale jednak jako stan - występuje i skutkuje gorszą tolerancją glukozy). Zjawisko zostało dość dobrze opisane w literaturze naukowej, osoby chętne by zagłębić się w temacie zapraszam do lektury poniższej publikacji:

http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1113/expphysiol.2006.033399/full

Na potrzeby niniejszego artykułu warto sobie jedynie zapamietać, iż dieta niskowęglowodanowa może niekiedy dość szybko skutkować obniżeniem wrażliwości insulinowej. Nie potrzeba doktoratu z fizjologii by wyobrazić sobie co się stanie jeśli w takiej sytuacji nieumiejętnie wprowadzać będziemy węglowodany do diety. Nawet stopniowe modyfikacje diety mogą okazać się zgubne co zaobserwowano m.in. w badaniach naukowych z zastosowaniem diet ketogennych (wdrażanie na powrót węglowodanów po okresie eksperymentu skutkowało wyraźnym zwiększeniem masy ciała - zarówno beztłuszczowej jak i tłuszczowej). Stąd też bardzo często osoby, które po wielu miesiącach diety typu Low-Carb eksperymentują z włączeniem węglowodanów obserwują u siebie negatywne tego konsekwencje takie jak:

  • wzrost masy ciała,
  • przyrost tkanki tłuszczowej,
  • złe samopoczucie,
  • pogorszenie zarys muskulatury,
  • niekiedy nawet obniżenie zdolności wysiłkowych.

Jest to oczywiście bardziej wyraźne wtedy gdy dodajemy węglowodanów do diety zamiast zamieniać na  kalorie pochodzące z innych makroskładników (głównie z tłuszczu).

Należy tutaj dodać, że wzrost spożycia węglowodanów skutkujący zwiększeniem sekrecji insuliny może skutkować wyraźnym nasileniem zatrzymywania wody w organizmie (insulina jest antydiuretykiem), również w przestrzeniach międzykomórkowych. Dochodzi wtedy do efektu "pogrubienia skóry" oraz dodatkowego wrażenia przyrostu tkanki tłuszczowej. Takie skutki wystarczą by doświadczająca je osoba po kilku dniach eksperymentu, któremu towarzyszy wzrost spożycia węglowodanów zarzuciła pomysł i wróciła do "niskich węgli".

Podsumowanie

Jak widać problem złej tolerancji węglowodanów jest złożony, z jednej strony wynikać może ze złego nastawienia psychicznego i "lęku" przed węglami, a z drugiej - może mieć uwarunkowania genetyczne oraz "żywieniowo-sylwetkowe". Znamienne jest, iż zarówno nadmiar tkanki tłuszczowej jak i długotrwałe stosowanie diety niskowęglowodanowej mogą powodować problemy prawidłowym reagowaniem tkanek na wzrost poziomu glukozy i na zwiększoną sekrecję insuliny. Czy istnieją sposoby na wyjście z impasu? Owszem, istnieją, ale omówię je w kolejnym artykule.