Kortyzol a kompozycja sylwetki

Pomimo tego, iż kortyzol jest hormonem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania ludzkiego organizmu, to w praktyce większość pojawiających się w rozmaitych artykułach informacji na jego temat, zazwyczaj stawia go w niekorzystnym świetle. Spowodowane jest to tym, że dość częstym zjawiskiem okazuje się być stan, w którym poziom kortyzolu jest zbyt wysoki, co niesie za sobą szereg negatywnych konsekwencji zwłaszcza dla sportowców i osób chcących poprawić kompozycję sylwetki, ale nie tylko. Warto więc zastanowić się nad tym, w jaki sposób skutecznie obniżyć poziom tego hormonu.

Przeczytaj koniecznie:

Orzechy na stres

Kortyzol od podszewki

Kortyzol bywa nazywany hormonem stresu głównie dlatego, iż jego poziom istotnie zwiększa się w przypadku zaistnienia „niesprzyjających okoliczności”, czyli wystąpienia czynników stanowiących zagrożenie dla organizmu. Mówiąc wprost, bodźcem skłaniającym do wzrostu jego produkcji jest
stres zarówno psychiczny, jak też fizyczny, czy nawet metaboliczny. Kortyzol inicjuje i nasila procesy kataboliczne, pobudzając rozkład glikogenu i stymulując rozpad białek mięśniowych. Zwłaszcza ten drugi skutek, przysporzył kortyzolowi tylu wrogów. Dodatkowo hormon ten, nasila także proces
glukoneogenezy, czyli  pobudza produkcję glukozy ze źródeł niecukrowych, a jednocześnie  hamuje jej odkładanie w postaci glikogenu.

Kortyzol a tkanka tłuszczowa

Warto wiedzieć, iż kortyzol może nasilać rozpad trójglicerydów zmagazynowanych w obrębie tkanki tłuszczowej, a nawet hamować antylipolityczne działanie insuliny! Nie oznacza to jednak, że następstwa tego faktu zawsze są pozytywne. Uwolnienie większych ilości kwasów tłuszczowych do krążenia jest uzasadnione tylko wtedy, gdy istnieją okoliczności umożliwiające ich zużycie w
procesach energetycznych. W innych wypadkach wzrost poziomu lipidów w krwiobiegu może sprzyjać insulinooporności. Tak też dzieje się w praktyce, gdyż kortyzol generalnie nasila mobilizację wszystkich substratów energetycznych i uwalnianie ich do krwiobiegu. Skutek jest podobny do tego, jaki ma miejsce w przypadku bardzo obfitych, zasobnych w tłuszcze i cukrowce posiłków tyle, że
wzmacniany jest jeszcze katabolizmem mięśniowym.

Nadmiar kortyzolu - skutki

Krótkotrwałe wzrosty poziomu kortyzolu indukowane np. chwilowym postem czy ciężkim treningiem, niekoniecznie są czymkolwiek złym. Sytuacja się zmienia przy nadmiernej jego produkcji lub też przy długotrwałym wzroście aktywności (zwłaszcza ten drugi stan bywa „przypadłością” powszechną).
W przypadku przedłużonej ekspozycji tkanek i narządów na działanie tego hormonu, paradoksalnie może dochodzić do sytuacji, w której w większym stopniu rozkładana jest tkanka mięśniowa niż tłuszczowa, co niekorzystnie odbija się na kompozycji sylwetki. Dodajmy do tego jeszcze niekorzystny wpływ kortyzolu na wrażliwość insulinową i mamy receptę na to jak zdekomponować sylwetkę w „skinny fat”.

Kortyzol a łaknienie

Warto wiedzieć, iż kortyzol oddziałuje też  na obszary mózgu regulujące pobór pokarmu. Dzieje się tak po jego przemianie w związki zwane neurosteroidami, które oddziałują na receptory GABA, zmniejszając tym samym uwalnianie ważnego hormonu podwzgórzowego – kortykoliberyny (CRH). W
zasadzie nie byłoby w tym niczego niepożądanego, gdyż jest to naturalny mechanizm sprzężenia zwrotnego ujemnego, mającego na celu w tym wypadku wyrównanie (obniżenie) poziomu kortyzolu. Zadaniem CRH jest bowiem, pobudzanie przysadki do produkcji kortykotropiny (ACTH), która oddziałuje na nadnercza i pobudza je do produkcji kortyzolu. Kortyzol poprzez blokujący wpływ na
uwalnianie CRH, hamuje własną produkcję. Problem polega na tym, że CRH jest także czynnikiem blokującym pobór pokarmu. Spadek jego poziomu oznacza więc zwiększenie łaknienia!