Wielkanocne jaja – szkodzą czy nie?

Chociaż w ostatnim czasie można zauważyć intensywne działania mające na celu „odmitologizowanie” jaj, to wiele osób nadal podchodzi z pewną obawą do zwiększonej ich konsumpcji. W końcu przecież lekarze i dietetycy nadal przestrzegają przed pokarmowym cholesterolem i namawiają do ograniczania jego podaży – a jaja należą do dość obfitych źródeł tego składnika. Wielkanoc tymczasem nierozerwalnie łączy się ze zwiększonym ich spożyciem. W związku z tym, należy sobie zadać pytanie czy istnieje w ogóle jakiś limit ilości jaj, które można zjeść w ciągu dnia czy tygodnia?

Przeczytaj koniecznie:

Odchudzasz się? Zjedz jajko na śniadanie!

 

Zły, zły cholesterol…

Kontrowersje związane z konsumpcją jaj wynikają z tego, że zawierają one sporo cholesterolu, który powszechnie postrzegany jest jako „trucizna”, stanowiąca przede wszystkim zagrożenie dla układu krążenia. Tak naprawdę jednak sytuacja z cholesterolem nie jest taka prosta, bo przecież związek ten jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Bez niego niemożliwa byłaby synteza hormonów sterydowych, kwasów żółciowych, witaminy D, a także tworzenie błon komórkowych. Nasz organizm oczywiście posiada zdolność do samodzielnej syntezy cholesterolu, ma też mechanizmy umożliwiające kontrolę jego produkcji oraz obrót ustrojowy.

Co to w praktyce oznacza?

Tak więc z jednej strony nie musimy spożywać cholesterolu z dietą – bo istnieje coś takiego jak synteza ustrojowa, a z drugiej – uwaga – nie musimy się też nadto obawiać zbyt wysokiej jego konsumpcji, bo istnieją mechanizmy wyrównujące, które obniżają endogenną produkcję, gdy składnik ten dostarczany jest z pokarmem. Niestety niekiedy powyższe regulacje zawodzą i dochodzi do zaburzenia wzrostu poziomu cholesterolu i nieprawidłowego jego obrotu pomiędzy tkankami i narządami. Czy jednak owe nieprawidłowości mają coś wspólnego z ilością spożywanych jaj? To jest pytanie, które warto zadać sobie przed wielkanocnymi świętami…

Jaja, cholesterol i choroby sercowo-naczyniowe

Zgodnie z dość popularną teorią, cholesterol pokarmowy, gdy spożywany jest w nadmiarze, może przyczyniać się do zaburzeń gospodarki lipidowej, które natomiast sprzyjają powstawaniu miażdżycy. To oczywiście bardzo skrócona wersja omawianej koncepcji, ale oddaje w sposób lakoniczny jej sens. Bazując na tym założeniu, jaja okazują się być pokarmem groźnym dla zdrowia, zawierają bowiem sporo cholesterolu. Od pewnego czasu w oficjalnych zaleceniach żywieniowych formułowanych dla przedstawicieli naszej populacji, nie wyznacza się już limitów spożycia cholesterolu, ale w wielu krajach ciągle za górną bezpieczną granicę uznaje się 300mg dziennie, jedno jajo dostarcza tymczasem około 200mg tego składnika. Biorąc pod uwagę, ze cholesterol znajduje się także w innych pokarmach pochodzenia zwierzęcego, łatwo dojść do wniosku, iż spożywanie jaj trzeba drastycznie ograniczać. Warto jednak zastanowić się jak powyższy fakt ma się do świąt wielkanocnych? Ale prędzej należy zadać sobie pytanie dotyczące tego, jak ma się on względem wyników badań naukowych?

Materiał dowodowy

Rozpatrując kwestię “bezpieczeństwa” spożywania należy na wstępie podkreślić, że faktycznie istnieją naukowe dowody na to, że wysoka ich konsumpcja może zwiększać ryzyko rozwoju chorób sercowo-naczyniowych. Efekt ten jednak notowany jest w zasadzie jedynie w przypadku osób z cukrzycą. W pozostałych przypadkach jaja okazują się nie mieć istotnego, negatywnego wpływu na zdrowie. Shin i wsp. dokonali skrupulatnego przeglądu literatury i na podstawie przeglądu wyników badań doszli do wniosku, że regularna konsumpcja jaj nie koreluje ze wzrostem ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia w populacji ogólnej. Natomiast autorzy zwrócili uwagę na fakt, iż może się ona okazać szkodliwa dla diabetyków. Więcej na ten temat w poniższej publikacji:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23676423