Kwas alfa-linolenowy – działa czy nie?

Kwasy tłuszczowe z rodziny omega 3 stanowią bardzo ważny element naszej diety. Zazwyczaj jednak w superlatywach opisuje się kwas eikozapentaenowy (EPA) i dokozaheksaenowy (DHA), a o kwasie alfa-linolenowym mówi i pisze się niewiele, a jeśli już to wspomina się o tym, że jego konwersja do aktywnych biologicznie eikozanoidów jest skrajnie niewydajna, trochę tak, jakby jego obecność w diecie nie niosła za sobą żadnych korzyści. Stąd też lipid ten został trochę zapomniany, a tymczasem posiada on pewne ciekawe walory, które sprawiają, że warto jest mu się przyjrzeć z bliska.

Czym jest kwas alfa-linolenowy

Kwas alfa-linolenowy (zwany w skrócie jako ALA, choć tutaj trzeba zachować ostrożność, bo pod takim samym skrótem oznacza się kwas alfa-liponowy, który jest związkiem o odmiennych właściwościach), to związek lipidowy zaliczany do rodziny kwasów tłuszczowych omega 3, który naturalnie występuje w niektórych produktach spożywczych. Podobnie jak kwas linolowy (omega 6), zaliczany jest on do tzw. niezbędnych, nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), gdyż nasz organizm – ze względu na brak wyspecjalizowanych enzymów – nie potrafi go samodzielnie syntetyzować. Przyjmuje się, że ALA sam w sobie nie posiada żadnych ciekawych właściwości biologicznych, służy natomiast jako prekursor długołańcuchowych kwasów omega 3 takich jak kwasy EPA i DHA, które następnie dopiero wykorzystywane są do syntezy eikozanoidów o określonym potencjale biologicznym.

Problematyczna konwersja

Chociaż to właśnie ALA jest klasyfikowany jako niezbędny składnik naszej diety, to za cenniejsze uznaje się kwasy EPA i DHA. Wynika to z tego, że konwersja kwasu alfa-linolenowego do jego długołańcuchowych pochodnych jest najczęściej bardzo słaba. W roku 1998 została opublikowana ciekawa praca badawcza, której autor – dr Gerster wykazał, że konwersja ALA do EPA i DHA w diecie osób z wysokim udziałem kwasów nasyconych, wynosi odpowiednio 6 i 3,8%. Natomiast w przypadku diety zasobnej w kwasy omega 6 ta konwersja jest jeszcze o połowę mniej wydajna. Więcej na temat tej pracy pod poniższym linkiem:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9637947

Nasza współczesna dieta tymczasem jest stosunkowo zasobna w kwasy omega 6, tak więc potencjalnie dodatkowo utrudnia i tak już kiepskiej wydajności przemiany kwasu alfa-linolenowego, dlatego też, tak duży nacisk kładzie się na proporcje w spożyciu wspomnianych lipidów (ten wątek rozwinę w końcowej części artykułu – zaręczam, że wnioski będą zaskakujące). Dodajmy do tego jeszcze fakt, iż zalecane spożycie kwasu alfa-linolenowego wynosi około 2 – 3g na dobę. Łatwo policzyć, że z takiej dawki ALA powstać mogą jedynie śmiesznie małe ilości kwasów EPA i DHA, które nijak się mają do potrzeb ustrojowych. Dlatego też zaleca się, by w codziennej diecie oprócz źródeł kwasu alfa-linolenowego pojawiły się też pokarmy zasobne w kwasy: eikozapentaenowy i dokozaheksaenowy. Czy jednak oznacza to, że ALA nie posiada żadnych ciekawych właściwości?

Kwas alfa linolenowy a wrażliwość insulinowa

Badania naukowe wskazują, że ALA posiada dość ciekawy wpływ na ważny parametr metaboliczny jakim jest wrażliwość insulinowa. Parametr ten odpowiada za zdolność komórek do odczytywania sygnałów nadawanych przez insulinę. Jeśli jest on osłabiony, pojawiać się będą: hiperglikemia i hiperinsulinemia pociągające za sobą szereg negatywnych następstw zdrowotnych. Opublikowane w roku 2013 wyniki badania przeprowadzonego przez Wang i wsp. na osobach otyłych wykazały, że suplementacja kwasem alfa-linolenowym prowadzi do korzyści takich jak:

  • obniżenie poziomu insuliny,
  • poprawy wrażliwości insulinowej (HOMA-IR, AUCI),
  • obniżenie poziomu triglicerydów,
  • obniżenie poziomu wolnych kwasów tłuszczowych.
  • obniżenie poziomu czynników zapalnych (TNF-alfa i IL-6),