Piwo po treningu

Chociaż „prawdziwym sportowcom” oraz „fitnessowym purystom” pomysł picia alkoholu po wysiłku może wydawać się kuriozalny, to są osoby, które takie praktyki stosują i choć czynią to może niekoniecznie w przekonaniu, iż wspomniany zabieg niesie za sobą jakieś szczególne korzyści, to wierząc iż im nie zaszkodzi, powielają ten kontrowersyjny zabieg. No właśnie, kwestia szkodliwości picia alkoholu po treningu obrosła już w rozmaite teorie, z których wybrane dosłownie mrożą krew w żyłach, a inne – rozbrajają swoją beztroską. W jednych i drugich niestety trudno doszukać się choćby ziarnka prawdy.

Przeczytaj koniecznie:

Piwo zwiększa poziom magnezu we krwi

 

Wyniki badania

Niestety konsumpcja alkoholu okazała się zaburzyć proces regeneracji powysiłkowej w każdym notowanym wypadku. Autorzy zaobserwowali, że fosforylacja anabolicznej kinazy mTOR w przypadku spożycia samego białka była istotnie wyższa niż w przypadku spożycia zarówno napoju proteinowo-alkoholowego, jak i napoju węglowodanowo-alkoholowego. Po przeanalizowaniu wszystkich danych okazało się też, że mniejszym złem jest połączenie alkoholu z białkiem niż z węglowodanami (no to wiadomo już z czym lepiej robić drinki…). Na podstawie skomplikowanych obliczeń udało się ustalić, że tempo syntezy białek miofibrylarnych po spożyciu napoju proteinowo-alkoholowego i po spożyciu napoju węglowodanowo-alkoholowego było odpowiednio o 24% i 37% niższe niż po spożyciu samych protein. Wniosek – alkohol osłabia procesy regeneracyjne spowalniając anabolizm. To zdecydowany cios w entuzjazm grillowiczów.

Dobra wiadomość

Odnosząc się do zacytowanego badania warto zwrócić uwagę na dawkę. Uczestnicy zostali poczęstowani solidną porcją etanolu wynoszącą aż 1,5g na kg masy ciała. Oznacza to, że ważący 80kg mężczyzna musiał przyjąć 120g alkoholu. To ilość zawarta w ośmiu przeciętnej mocy piwach. Oczywiście są jednostki, na których taka porcja nie robi wrażenia, ale obiektywnie rzecz ujmując to już nie degustacja, a… libacja.  Brakuje co prawda podobnych badań z użyciem mniejszych ilości etanolu, ale jeśli byśmy zaryzykowali założenie, że hamujący wpływ na anaboliczne enzymy zwiększa się adekwatnie do wypitej ilości alkoholu, to przy obniżeniu ośmiokrotnym dawki, niekorzystny efekt miałby znaczenie symboliczne.

Podsumowanie

Nie ulega wątpliwości, że nadużywanie alkoholu nie idzie w parze z pracą nad ogólnie pojętą formą sportową. Etanol spożywany w dużych dawkach zaburza procesy anaboliczne. Ale niekoniecznie musi to oznaczać, że osoby aktywne fizycznie skazane są na całkowitą abstynencję. Jedno piwo wychylone do piątkowego okazyjnego grilla niekoniecznie musi być groźne dla mięśni. Bardziej należy się obawiać o sumę kalorii przyjętych w postaci przesadnie rekreacyjnego i zbyt obfitego posiłku i tym samym - wpływ nadwyżki na poziom tkanki tłuszczowej…