Jak nie przytyć na wakacjach "All inclusive"

Wakacje to dla wielu osób czas „odcinania kuponów” od ciężkiej pracy nad formą, która trwała wiele miesięcy. Z drugiej strony jednak, to także okres, w którym szczególnie łatwo stracić przynajmniej część z wypracowanych efektów, co związane jest z luźną atmosferą panującą podczas urlopowych wyjazdów. Na szczęście, są pewne proste zasady, które pozwalają zminimalizować ryzyko przyrostu tkanki tłuszczowej, bez konieczności głodzenia się i odmawiania sobie wszelkich kulinarnych przyjemności.

Przeczytaj koniecznie:

Suplementy, które pomogą Ci pozbyć się nadmiaru kilogramów

 

Po trzecie: na deser wybierz owoce

Smak słodki nierozerwalnie kojarzy nam się z relaksem, przyjemnością, celebrowaniem nietuzinkowych okoliczności. Gdy chcemy sobie sprawić frajdę – jemy coś słodkiego. Tak niestety bywa i na wakacjach, tyle że podczas urlopowych wyjazdów nierzadko chronicznie puszczają nam hamulce i jemy naprawdę sporo. Co więcej, ochota na słodycze pojawia się najczęściej po spożyciu posiłku o smaku raczej wytrawnym.  Jest na to pewien sposób. Otóż po zjedzeniu pierwszej, zaproponowanej części posiłku, czyli mięsa i warzyw warto sięgnąć po owoce.

Owoce są przyjemnie słodkie, ale zdecydowanie mniej kaloryczne niż np. sernik czy jabłecznik. W odróżnieniu od wspomnianych łakoci nie dostarczają też tłuszczu, a jedynie węglowodanów (no i oczywiście witamin, wody, składników mineralnych, błonnika i flawonoidów), czyli składnika którego brakowało w zestawieniu „mięso plus warzywa”. Mamy dzięki nim okazję dostarczyć porcji węglowodanów (zazwyczaj dużo mniejszej niż w postaci ryżu, chleba czy makaronu, owoce zawierają średnio około 10% sacharydów, a produkty zbożowe niekiedy ponad 70%), a także zaspokoić ochotę na coś słodkiego.

I jeszcze w kwestii owoców...

Wiele osób obawia się wpływu owoców na sylwetkę przez to, że zawierają cukry proste i… są słodkie. Jest to pewien paradoks - te same osoby bowiem sięgają przy tym po wyroby cukiernicze. Słodycz owoców jest tymczasem zaletą, gdyż dzięki temu stanowią niskokaloryczny substytut słodyczy, a dodatkowo są niskokaloryczne i dostarczają składników ważnych dla naszego zdrowia. Obecność cukrów prostych także nie musi być wadą, owe cukry nie są bowiem przyswajane w tak szybkim tempie jak te z produktów wysoko przetworzonych, towarzyszy im błonnik i flawonoidy, wpływające pozytywnie na poposiłkową glikemię i metabolizm węglowodanów w ustroju.

Po czwarte: zrezygnuj ze słodkich napojów

Mało kto w gorące dni nie ma ochoty na zimną colę czy kufel piwa lub choćby – szklankę soku z lodem. Niestety wszystkie te napoje są źródłem kalorii. Tymczasem niewiele osób traktuje przyjmowane płyny jako źródło energii, a nawet jeśli osoby te mają świadomość, że kolorowe napoje często są dosładzane przez producentów, a soki owocowe zawierają „naturalne cukry”, ale fakt iż dobowa porcja tychże wynalazków może dostarczać więcej kilokalorii niż naprawdę obfity posiłek zazwyczaj zupełnie umyka uwadze.

Tymczasem warto wiedzieć, że szklanka coli, to około 100kcal, szklanka napoju owocowego czy soku – dokładnie tyle samo lub nawet więcej. To niby niewiele ale wypijając litr soku dziennie łatwo podbić pulę kaloryczną o dodatkowe 400 – 500kcal. Przy dwóch litrach wynik robi się czterocyfrowy. To sporo, zwłaszcza, że owa energia dostarczana jest z cukrów takich jak glukoza, fruktoza i sacharoza. Warto dodać do tego jeszcze alkohol, który także towarzyszy wakacyjnej rekreacji, niekiedy w całkiem pokaźnych ilościach.