Grubasy z powołania, czyli otyłość w ujęciu ewolucyjnym

Grubasy z powołania, czyli otyłość w ujęciu ewolucyjnym. Choć otyłość jest bezpośrednią konsekwencją braku równowagi energetycznej pomiędzy ilością przyjmowanej energii a jej wydatkowaniem, to sprowadzenie przyczyn do celowegoprzejadania się i niskiej aktywności fizycznej wynikającej jedynie ze świadomego lenistwai olewania zaleceń żywieniowych nie oddaje istoty problemu.

Tak naprawdę – jak twierdzi profesor Marek Konarzewski z Instytut Biologii Uniwersytetu w Białymstoku -problem otyłości wynika z pewnej rozbieżności pomiędzy środowiskiem, w którym współcześnie żyjemy, a tym co można byłoby nazwać ludzką naturą, a dokładnie – fizjologią, którą ukształtowały miliony lat ewolucji.

Sytuacja, w której aby zjeść posiłek wystarczy otworzyć lodówkę czy ewentualnie – włożyć towar do koszyka w supermarkecie i udać się do kasy jest dla nas  sytuacją nową. I kiedy piszę, że coś jest „nowe” nie odnoszę się bynajmniej do czasów PRL-u, kiedy to kiełbasa była towarem deficytowym, a w sklepach nierzadko na pólkach stał jedynie  ocet. Nie. Mam tutaj na myśli zdecydowanie bardziej odległą perspektywę. To kim dziś jesteśmy zawdzięczamy nie tylko rozwojowi nauki i techniki, ale przede wszystkim milionom lat ewolucji.

Nasza fizjologia to swego rodzaju spadek po naszych przodkach, od których w ujęciu biologicznym różnimy się bardzo nieznacznie. Oznacza to, że nie tylko budowa naszego układu pokarmowego jest w zasadzie identyczna jak budowa układu pokarmowego paleolitycznych przodków, ale podobnych zbieżności możemy doszukać się również w przypadku innych układów i narządów (w tym budowie ludzkiego mózgu), które wyewoluowały w takiej a nie innej formie, by umożliwić przetrwanie w warunkach drastycznie różniących się od tych w jakich żyjemy dzisiaj. W czasach zamierzchłych pokarm trzeba było zdobywać polując, wykradając, poszukując, zbierając.

Podjęcie działania ukierunkowanego na zdobycie jedzenia nigdy nie gwarantowało osiągnięcia zamierzonego efektu, a wiązało się zawsze ze sporym wydatkiem energetycznym - stąd też naszym przodkom często doskwierał głód. Okresy niedostatku przeżyć mogły jedynie osobniki, które wykształciły pewne mechanizmy przystosowawcze, do których zaliczyć można skuteczne gromadzenie zapasów w przypadku okresowej odstępności pokarmu i umiejętne gospodarowanie energią w chwilach jego braku. Jednostki,  łatwo tracące masę ciała czy z trudem ją zwiększające szybko były eliminowane w sposób naturalny.  Można powiedzieć, że w toku ewolucji wykształciliśmy mechanizmy, predysponujące nas w obecnych warunkach  do nadwagi i otyłości. Paradoksalnie jedną z przyczyn, dla których konieczna nam była umiejętność skutecznego gromadzenia tłuszczu był rozwój naszego mózgu. Mózg – z czego może nie wszyscy zdają sobie sprawę – jest tworem wyjątkowo energochłonnym, wrażliwym na brak substratów energetycznych. Współcześnie ten sam mózg odpowiada za rozwój techniki, przyczyniającej się pod pojęciem „zwiększenia komfortu życia”  do zmniejszenia naszej aktywności fizycznej i poprawy dostępności niskojakościowego jedzenia (np. typu fast-food).

Dziś w społeczeństwach zachodnich okresy głodu już nie występują, żywność jest ogólnodostępna, a jej zdobycie nie wiąże się z żadnym wysiłkiem – można wsiąść w samochód i udać się do najbliższego sklepu. Potrzeba jedzenia „na zapas” ukształtowana przez nabywane przez miliony lat doświadczenie jest natomiast silnie zakorzeniona w ludzkiej naturze i bez udziału naszej woli i permanentnej pracy nad sobą nie zostanie powstrzymana. Możliwe, że tutaj należy upatrywać powodów, dla których rozmaite działania profilaktyczne i formułowane przez odpowiednie instytucje zalecenia dietetyczne nie przynoszą zamierzonego rezultatu w postaci zmniejszenia liczby osób otyłych. 


Źródła: Nauka 4/2006 • 85-96. „Ewolucja otyłości”. Prof. Dr hab. Marek Konarzewski