Dieta na: zmniejszenie łaknienia

Nadmiernie rozbudzone łaknienie w sposób ewidentny przyczynia się do pogorszenia estetyki sylwetki, powodując konsekwentny przyrost tkanki tłuszczowej. Co ciekawe, sama świadomość istnienia takiej zależności, rzadko kiedy skutkuje przerwaniem błędnego koła polegającym na świadomym zmniejszeniu spożycia pokarmu. Kiedy tylko wprowadzamy restrykcje kaloryczne, okazuje się, że rosnące z dnia na dzień uczucie głodu w końcu sprawia, że po prostu rzucamy się na jedzenie. Na szczęście istnieje skuteczne rozwiązanie tego problemu i właśnie temu zagadnieniu poświęcony będzie niniejszy poradnik.

Przeczytaj koniecznie:

Preparaty zmniejszające apetyt

Apetyt – oznaka zdrowia czy choroby?

Przyjęło się takie przekonanie, iż rozbudzony apetyt wskazuje na dobrą kondycję zdrowotną organizmu, a jego brak sugeruje możliwość istnienia jakiejś choroby. W praktyce jednak często bywa wręcz odwrotnie. Nadmiernie rozbudzone łaknienie i towarzyszący mu, konsekwentny przyrost masy ciała wskazywać mogą na zaburzenie mechanizmów kontroli poboru pokarmu, co powiązane jest z wadliwym działaniem hormonów takich jak przede wszystkim insulina,  a także leptyna i grelina. Co ciekawe, dość często owe zaburzenie endokrynologicznej homeostazy nie wynika z jakiejś ukrytej choroby, a powiązane jest bezpośrednio z dietą, a dokładnie – z  nieprawidłowym, jakościowym doborem produktów żywnościowych.

Więcej jesz – więcej chcesz

Jest takie powiedzenie, które mówi, iż „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. W życiu codziennym używane ono jest jako rodzaj metafory, ale można je potraktować także dosłownie, gdyż opisuje dość ciekawą zależność. Otóż okazuje się, że niektóre pokarmy posiadają dość dziwną właściwość, która polega na tym, że im więcej ich spożywamy – tym większą mamy na nie ochotę. Znakomitym przykładem mogą tutaj być słodycze. W ramach eksperymentu proponuję zjeść śniadanie i obiad do syta, a następnie umieścić w zasięgu ręki otwartą paczkę ciastek i zająć się codziennymi czynnościami. Gwarantuję, że po góra po godzinie paczka będzie pusta. Co więcej, w ciągu kilkunastu lub kilkudziesięciu minut pojawi się ochota na kolejną „działkę” cukru. I jeśli ulegniemy pokusie i wyciągniemy z szafki kolejne opakowanie słodyczy, to sytuacja się powtórzy.

To oczywiście tylko wybrany przykład na to, iż są pokarmy, których konsumpcja wiąże się co prawda z przyjemnością, ale które można zarazem jeść bez końca nie doświadczając charakterystycznego uczucia najedzenia utrzymującego się przez kilka godzin. Są to zazwyczaj produkty zawierające duże dawki węglowodanów, przede wszystkim tych rafinowanych, w postaci oczyszczonej mąki, cukru stołowego i syropu glukozowo-fruktozowego. Ich obecność w diecie jest bezpośrednim czynnikiem przyczyniającym się do zaburzenia funkcjonowania mechanizmów odpowiedzialnych za kontrolę łaknienia. Efektem tej dysfunkcji jest apetyt, który dosłownie – rośnie w miarę jedzenia. Wzrost apetytu szczególnie zauważalny jest w długoterminowej perspektywie czasowej i objawia się tym, że wraz z przyrostem masy ciała (co jest nieuchronną konsekwencją przejadania niskojakościową żywnością) zwiększa się także ochota na pokarmy zaburzające homeostazę energetyczną organizmu.

Produkty wysokiego ryzyka i produkty zalecane

Oprócz wspomnianych wcześniej słodyczy istnieje szereg innych pokarmów, których konsumpcja niesie za sobą ryzyko zaburzeń funkcjonowania mechanizmów odpowiedzialnych za kontrolę łaknienia. Trudno byłoby wymienić wszystkie możliwe, więc warto ograniczyć się do ogólnej ich klasyfikacji. Otóż okazuje się, że najbardziej ryzykowne są produkty wysoko przetworzone, czyli takie, które od wyjściowego surowca dzieli stosunkowo dużo zabiegów technologicznych takich jak chociażby rafinacja, konserwowanie, dosalanie, dosładzanie i wiele, wiele innych. Przykładem produktu wysoko przetworzonego może być serek topiony albo szynka wysoko wydajna czy też białe pieczywo. Ser twarogowy natomiast, świeże mięso czy pełnoziarniste pieczywo – zaliczymy do produktów nisko przetworzonych.

Umiejętność dokonywania jakościowej selekcji żywności jest niezwykle cenna, nie jest to niestety zdolność wrodzona i trzeba ją nabyć w praktyce. Odzyskując kontrolę nad jakością spożywanego jedzenia mamy możliwość zapanowania nad jego ilością, nie tyle przez głodzenie się i trwanie w ascezie, co poprzez aktywacje naturalnych mechanizmów odpowiedzialnych za kontrole poboru pokarmu. Cały „myk” polega po prostu na tym, by podstawę diety tworzyły produkty nisko przetworzone.