Kontuzja, przerwa w treningach – jak jeść by nie utracić wypracowanych efektów?

Chyba każdemu niekiedy zdarza się taka sytuacja, że regularne wykonywanie treningów staje się niemożliwe i to nie z powodu kaprysu czy świadomego wyboru, ale ze względu na chwilowe załamanie zdrowotne wynikające z przebytej kontuzji lub choroby. W takich chwilach pojawia się pytanie: jak się odżywiać, by nie tylko wspomóc organizm w rekonwalescencji, ale także – by nie utracić ciężko wypracowanych efektów?

Przeczytaj koniecznie:

Skąd biorą się kontuzje?

Po pierwsze: pamiętaj, że to kwestia czasu

Prowadzenie ciężkich treningów przy jednoczesnym ignorowaniu sygnałów ostrzegawczych wysyłanych przez organizm, zazwyczaj w pewnym momencie kończy się kontuzją, która niekiedy całkowicie wyłącza na pewien czas z aktywności fizycznej, a przynajmniej mocno ogranicza możliwości wysiłkowe. W tym okresie problemem staje się nie tylko brak możliwości kontynuowania postępów ale przede wszystkim realna perspektywa regresu, czyli – utraty ciężko wypracowanych efektów. Dla wielu osób, zwłaszcza – sportowców wyczynowych, taki stan jest źródłem silnego stresu i doprowadza do podejmowania nieprzemyślanych kroków. Bardziej podatne jednostki w tym okresie totalnie zrywają ze „sportowym trybem życia” zajadając się śmieciowym jedzeniem, umilając sobie czas używkami takimi jak alkohol czy też nieraz innymi środkami. Oczywiście takie postępowanie jest o wiele bardziej druzgoczące dla formy sportowej niż podejmowanie konstruktywnych działań i w skrajnych wypadkach może stanowić szybką drogę do całkowitego zakończenia kariery sportowej, czy to wyczynowej czy też – amatorskiej.

Nie możesz ćwiczyć, ale możesz jeść właściwie

To, że z przyczyn losowych czy jakichkolwiek innych na pewien czas zawieszeniu ulega kwestia regularnych treningów nie oznacza, że należy przestać przykładać wagę do kwestii jakości i ilości spożywanych pokarmów. W tym momencie, właśnie aspekt ten nabiera nowego i niezwykle dużego znaczenia. Zaniedbanie powyższego tematu prowadzić będzie niestety do bardzo szybkiej utraty tkanki mięśniowej i do przyrostu tłuszczu zapasowego. Organizm przyzwyczajony do podaży energii pokrywającej zwiększone wydatki energetyczne związane z prowadzeniem regularnych treningów nie od razu zazwyczaj „zaskakuje”, że zmniejszyło się zapotrzebowanie na jedzenie.

Złe jedzenie – złe samopoczucie

Pokarmy wysoko przetworzone, nafaszerowane solą, cukrami rafinowanymi i uwodornionymi tłuszczami dodatkowo rozregulowuję mechanizmy kontroli łaknienia. Jeśli nagle codzienna dieta opierać się będzie na słodyczach, pizzy i kebabie, to może się okazać, że spożycie energii dwukrotnie przekroczy potrzeby ustrojowe! Jaki będzie tego efekt, chyba pisać nie muszę. Dodajmy do tego jeszcze fakt, iż akt spożywania pokarmu dla naszego organizmu to nie tylko sposobność by dostarczyć składników odżywczych, ale także sposób na rozładowanie emocji czy też – walkę z nudą. W okresie, w którym jesteśmy przygnębieni, zestresowani lub też po prostu nie mamy nic lepszego do roboty – jemy. Przesiadywanie z kontuzją w domu jest więc okolicznością w przypadku której opisane przed chwilą „niebiologiczne funkcje jedzenia” ulegają wyeksponowaniu.

Postaw na jakość

W okresie wyłączenia z treningów bardzo ważne jest by postawić na jedzenie możliwie najwyższej jakości. Warto wiedzieć, że miernikiem jakości jest nie tyle cena produktów czy prestiż marki, ale stopień przetworzenia i pochodzenia. Przykładowo świeże owoce są pokarmami o wyższej jakości odżywczej niż wykonany z nich dżem czy sok. Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku świeżego mięsa i wędliny z niego otrzymanej. Osobnym aspektem jest to, że lepiej jest sięgać po produkty ekologiczne i tradycyjne niż typowe artykuły przemysłowego pochodzenia. Oczywiście nie zawsze jest taka możliwość, ale jeśli takowa istnieje i nie ogranicza nas budżet to aspekt ten warto mieć na uwadze.