Węglowodany po treningu siłowym - “za” i “przeciw”

Na temat spożywania węglowodanów w czasie powysiłkowym panują sprzeczne poglądy. Dominuje raczej pogląd, iż porcja „węgli” po wysiłku zdecydowanie działa na korzyść ogólnie pojętej regeneracji. Z drugiej strony coraz częściej można spotkać się z zaleceniami, by węglowodanów w tym okresie unikać, a w zamian przyjmować aminokwasy lub samo białko. Jak jest naprawdę?

Przeczytaj koniecznie:

Co jeść przed snem, białko czy węglowodany?


Węglowodany w posiłku potreningowym a hormon wzrostu

Istnieje takie przekonanie, które mówi, że powstrzymywanie się z konsumpcją węglowodanów po wysiłku fizycznym to znakomity sposób na to, by przedłużyć działanie hormonu wzrostu. Faktycznie, mając na uwadze zależności hormonalne, można dojść do wniosku, że skoro trening siłowy jak i również hipoglikemia podnoszą poziom GH, a insulina i hiperglikemia działają antagonistycznie, to rezygnacja z konsumpcji „węgli” we wspomnianym okresie jest znakomitym pomysłem. Czy jednak rozwiązanie to jest rozsądne? Jeśli głębiej zastanowimy się nad przedstawioną powyżej propozycją to zaraz pojawią się pewne wątpliwości. Po pierwsze, jeśli faktycznie węglowodany w posiłku potreningowym hamują wydzielanie hormonu wzrostu, to należy też sobie zadać pytanie, czy ewentualne korzyści z przedłużenia jego działania są większe od tych jakie dałoby pobudzenie insuliny przez spożycie białek i węglowodanów razem oraz – wynikające z dodatkowej porcji „paliwa”? Przecież postrzeganie procesów odnowy powysiłkowej przez pryzmat tylko jednego hormonu zawęża spektrum widzenia.

Oprócz powyższej wątpliwości ważne jest to, że istnieją dane naukowe, które wskazują, że spożycie białek i weglowodanów razem po wysiłku fizycznym nie zaburza wydzielania hormonu wzrostu. Aspekt ten został zbadany przez zespół naukowców kierowany przez dr Chandlera z Uniwersity of Texas at Austin. Okazało się, że gdy mierzono poziom somatotropiny około 6 godzin po skończonym wysiłku, w grupie uczestników otrzymujących napój węglowodanowo-białkowy był on istotnie wyższy, niż w grupie uczestników spożywających samo białko lub tylko czystą wodę. Więcej na ten temat pod poniższym linkiem:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/8175597

Także i tym razem okazuje się, że obawa przed węglowodanami w posiłku potreningowym jest mocno na wyrost i nie należy jej ulegać. Tak naprawdę obecność tego makroskładnika niekoniecznie musi negatywnie wpływać na poziom hormonu wzrostu.

Podsumowanie

Wnioski z przytoczonych danych są proste – obiegowe przekonania mówiące, iż spożywanie „węgli” po wysiłku niweluje pewne korzyści wynikające z podejmowania aktywności fizycznej, nie mają rzetelnego uzasadnienia.. Stąd też – nie należy im zawierzać. Reasumując – jak najbardziej można spożywać węglowodany po wysiłku.