Słodziki: tuczą czy pomagają schudnąć?

Niskokaloryczne zamienniki cukru od wielu lat uznawane są za kontrowersyjny składnik diety. Dużo emocji budzi zarówno ich oddziaływanie na zdrowie jak i wpływ na masę i skład ciała. W niniejszym opracowaniu chciałbym zająć się pokrótce tym drugim aspektem, jest on bowiem szczególnie zaskakujący, w końcu przecież substancje takie jak aspartam czy sukraloza są niemalże bezkaloryczne (w przeciwieństwie do sacharozy). Czy więc w ogóle jest możliwe, że związki te nie tylko nie ułatwiają odchudzania, ale jeszcze je komplikują sprzyjając przyrostowi masy ciała?

Przeczytaj koniecznie:

Jeśli coś słodkiego to tylko z cynamonem

Niskokaloryczne zamienniki cukru - co to takiego?

Niskokaloryczne zamienniki cukru, zwane też słodzikami nazywane są substancje słodzące, “stworzone” po to by zastępować nimi cukier i obniżać w ten sposób wartość energetyczną pokarmu. Do słodzików zaliczyć można m.in.:

  • aspartam (z którego spożywaniem wiąże się najwięcej kontrowersji i który jest zarazem najlepiej przebadaną pod względem wpływu na zdrowie sztuczną substancją słodzącą),
  • sukraloza (postrzegana obiegowo jako „bezpieczny zamiennik aspartamu” tak naprawdę, wcale nie jest lepiej przebadana od innych słodzików, a z jej stosowaniem także wiążą się pewne kontrowersje, co wynika z faktu, iż uwalnia ona pewne ilości chlorofruktozy i chloroglukozy)
  • acesulfam potasu (w zasadzie w odniesieniu do tego związku można byłoby mieć większe zastrzeżenia niż w stosunku do aspartamu, niemniej jednak FDA i EFSA po wnikliwych badaniach uznają ten słodzik za bezpieczny),
  • sacharyniany (badania na szczurach wykazały, że związki te są zdecydowanie szkodliwe, badania na ludziach jednak nie potwierdziły niekorzystnego wpływu na organizm),
  • cyklaminiany, (pod wpływem działania bakterii jelitowych może z nich powstawać cykloheksyloamina – substancja szkodliwa, dlatego też górny bezpieczny limit spożycia ustalony jest na dość niskim pułapie w porównaniu np. do aspartamu),

Do słodzików zaliczane są także poliole, czyli alkohole wielowodorotlenowe, które również charakteryzują się słodkim smakiem i niższą kalorycznością oraz innym metabolizmem niż sacharydy takie jak sacharoza, glukoza czy fruktoza. Powyższe właściwości sprawiają, że uznawane są także za bardziej „dietetyczne” niż stołowy cukier. W krajach Unii Europejskiej, przemyśle spożywczym stosuje się następujące poliole:

  • sorbitol,
  • mannitol,
  • izomalt,
  • syrop sorbitolowy,
  • syrop maltitolowy,
  • maltitol,
  • laktitol,
  • ksylitol,
  • erytrytol.

Również w przypadku polioli pojawiają się pewne kontrowersje, ale dotyczą one głównie ich wpływu na przewód pokarmowy. U niektórych osób składniki te powodują biegunki, wzdęcia, a niekiedy również bóle brzucha.

Do słodzików zalicza się także stewiozydy – związki pochodzenia roślinnego (ich źródłem jest stewia). Substancja uznawana jest za bezpieczną, ale nie wszyscy konsumenci akceptują smak słodzonych nią produktów. Inną naturalną substancją słodzącą jest tagatoza, która posiada pewne właściwości prozdrowotne.

Wątpliwości dotyczące słodzików

Istnieje wiele kontrowersji dotyczących tego w jaki sposób konsumpcja słodzików wpływa na masę i skład ciała. Z jednej strony niby oczywiste wydaje się, iż zastępowanie cukru stołowego i syropu glukozowo-fruktozowego substancjami niskokalorycznymi (lub wręcz bezkalorycznymi), to milowy krok w stronę zmniejszenia ryzyka rozwoju nadwagi i otyłości, z drugiej strony można mieć pewne wątpliwości co do tego, czy organizm da się tak łatwo “oszukać”. W końcu też w przyrodzie smak słodki zazwyczaj  występuje w połączeniu z węglowodanami.  Sprawę dodatkowo komplikują wyniki badań, których wyniki są niejednoznaczne. Z jednej strony w niektórych próbach notuje się negatywny, a w innych pozytywny wpływ spożywania substancji słodzących na masę i skład ciała. Są też takie, w których związki te wydają się być zupełnie neutralne

Słodziki a masa i skład ciała - ciekawa hipoteza

Przeciwnicy używania słodzików często powołują się na dość ciekawie brzmiącą hipotezę, która mówi, iż już samo wrażenie słodkiego smaku wywołuje w organizmie kaskadę reakcji neurohormonalnych podobnych do tych, które mają miejsce w przypadku spożycia stołowego cukru. Innymi słowy, kiedy wypijamy szklankę bezcukrowej coli słodzonej aspartamem, sukralozą czy acesulfamem potasu, dochodzi do wyrzutu insuliny, hormonu, którego rolą jest obniżenie poziomu glukozy cukru w krwiobiegu poprzez rozdysponowanie go do potrzebujących tkanek i narządów. W przypadku, w którym we krwi pojawiłaby się glukoza, insulina obniżyłaby jej poziom do “pułapów fizjologicznych”, natomiast w sytuacji, w której okazuje się, że wspomnianego cukru w krwiobiegu nie ma – insulina doprowadza do hipoglikemii. Organizm w celu wyrównania glikemii uruchomienia mechanizmy kompensacyjne pobudzając łaknienie i zmuszając nas do tego byśmy sięgnęli po “szybkie źródło energii”, np. batonika, ciastko, czekoladę, etc.  W efekcie jemy więcej i doprowadzamy do przyrostu masy ciała.