Czy jedząc słodycze można schudnąć?

Móc jeść bez ograniczeń i nie tyć, to marzenie większości kobiet i nie tylko. Wielu ludzi nie wyobraża sobie życia bez czekolady, ciast, ciasteczek i batoników. Idealnie byłoby móc jeść słodycze i chudnąć. Czy jest to możliwe? Czy jedząc słodycze można chudnąć?

Przeczytaj koniecznie:

Słodycze przyspieszają proces starzenia

Podstawowym wyznacznikiem tego, co zapewnia utratę wagi jest deficyt kaloryczny. Innymi słowy jemy mniej, niż nasz organizm potrzebuje przy określonej wielkości wydatków energetycznych. Deficyt kaloryczny możemy osiągnąć zarówno poprzez ograniczanie ilości jedzenia, jak i wprowadzanie dodatkowej aktywności ruchowej.

Teoretycznie moglibyśmy ułożyć dietę opartą na batonikach, cukierkach i czekoladzie. Jeśli spełnilibyśmy warunek utrzymania deficytu kalorycznego, moglibyśmy chudnąć.

Czy rzeczywiście można schudnąć jedząc same słodycze?

Jak już wspomniałam teoretycznie tak. Należy jednak liczyć się z tym, że żywiąc się samymi słodyczami, nie dostarczylibyśmy sobie niezbędnych wartości odżywczych.

Na dłuższą metę, taki sposób żywienia doprowadziłby nie tylko do straty wagi, ale również do utraty zdrowia.

Przede wszystkim, dieta taka byłaby uboga w witaminy, mikro i makroelementy. Z pewnością nie dostarczylibyśmy sobie dostatecznej ilości witamin z grupy B, witaminy D, K, C, A oraz żelaza, magnezu, wapnia czy wielu innych.

Po drugie w diecie takiej brakowałoby źródeł pełnowartościowego białka. To z kolei wiązałoby się z utratą masy mięśniowej. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że jest to proces niekorzystny. Tracąc masę mięśniową, pogarszamy skład swojego ciała, to znaczy posiadamy większy procent tkanki tłuszczowej. Proces ten prowadzi do zmniejszenia podstawowej przemiany materii, a w rezultacie do tycia od coraz mniejszej ilości spożywanego pożywienia. Dzienne zapotrzebowanie kaloryczne ulega obniżeniu, w efekcie bardzo często obserwujemy tak zwany efekt jo- jo.

Po trzecie i najważniejsze, słodyczami bardzo ciężko się najeść. Mimo tego, że są one wysokokaloryczne, jesteśmy w stanie zjeść ich dużo więcej niż nieprzetworzonego jedzenia. Sprawia to, że odchudzanie na samych słodyczach staje się bardzo trudne lub wręcz praktycznie niemożliwe. W celu zachowania ujemnego bilansu energetycznego moglibyśmy przykładowo zjeść w ciągu dnia czekoladę i trzy batoniki (czekolada ma około 500-600kcal, baton natomiast 250-300 kcal).

W takiej samej kaloryczności z dużo większą odżywczością, mogłyby się znaleźć: jajecznica z trzech jaj z pomidorem, woreczek ryżu, roladki z indyka z buraczkami i oliwą z oliwek oraz naleśniki z twarogiem i bananem.

Druga opcja posiłków wygrywa zarówno pod względem objętościowym jak i odżywczym.

Czy w diecie redukcyjnej trzeba pożegnać się całkowicie ze słodyczami?

Dla większości ludzi zrezygnowanie ze smaku prawdziwej czekolady, równoznaczne jest z odebraniem sobie sporej radości z życia.

Okazuje się, że jeśli przed dłuższy czas jesteśmy na diecie z deficytem kalorycznym, obniża się poziom leptyny w organizmie. Leptyna to hormon wytwarzany głównie w komórkach tłuszczowych. Pełni ona bardzo ważną rolę w regulowaniu przemiany materii i masy ciała. Niedostateczna ilość leptyny sygnalizuje, że brakuje jedzenia i zbliża się okres głodu. Niski poziom leptyny wiąże się z obniżeniem tempa metabolizmu, odkładaniem tkanki tłuszczowej, nasiloną produkcją insuliny oraz zwiększeniem apetytu. To co wpływa na poziom leptyny, to ilość tkanki tłuszczowej oraz energetyczność diety. Im mniej tkanki tłuszczowej posiadamy, a nasza dieta jest bardziej uboga kalorycznie, tym mniej leptyny, a tym samym spowolniony metabolizm oraz zwiększony apetyt.

Tutaj pojawia się właśnie miejsce na deser. Zjedzenie raz na kilka/kilkanaście dni posiłku bardziej energetycznego, z większą zawartością węglowodanów oraz tłuszczy, może okazać się pomocne w odbudowaniu poziomu leptyny.

Druga zaleta zaplanowanego włączania słodkości do swojej diety, to wpływ na zadowolenie z posiłków. Satysfakcja z tego co jemy oraz zadowolenie po posiłkach są nieocenione. Dzięki odpowiednim zabiegom uchronimy się przed zrywami dietetycznymi przeplatanymi niekontrolowanym obżarstwem oraz wieczną chęcią na zjedzenie czegoś „niedozwolonego”.

Jeśli odpowiednio zaplanujemy włączanie słodyczy do swojego menu, mogą okazać się one pomocne w osiągnięciu celu. Zbilansowany jadłospis wcale nie musi wykluczać drobnych przyjemności, do których masz słabość. Odrobina słodkości pozwala nam się zrelaksować, a spokój umysłu także pomaga w odchudzaniu. Już 2-3 kostki gorzkiej czekolady, mogą wprawić nas w dobry nastrój i zaspokoić apetyt na słodycze.

Podsumowując, opieranie diety tylko lub w dużej mierze o słodycze, jest pomysłem raczej kiepskim i w dłuższej perspektywie przyniesie nam szkody, przede wszystkim odbijając się na naszym zdrowiu i samopoczuciu. Nie oznacza to jednak, że należy pożegnać się ze słodyczami raz na zawsze, jeśli naszym celem jest dbanie o wygląd sylwetki. Przemyślane włączanie słodkości do diety może nieść za sobą pozytywny wpływ na efekty diety redukcyjnej.