Kobieta na masie. Jak radzić sobie z psychiką?

Większości kobiet wydaje się, że jeśli schudną będą wyglądać lepiej i staną się bardziej atrakcyjne. W wielu wypadkach jest to prawdą, niestety często pod niechcianą tkanką tłuszczową nie kryje się ciało idealne. Jednakże w wyniku ogólnie panujących przekonań, działania kobiet skupiają się głównie wokół redukcji. Nawet jeśli zdecydują się na trening z obciążeniem pozostają najczęściej na ujemnym bilansie kalorycznym. Postępowanie takie wynika raz - z braku wystarczającej wiedzy, dwa - z powszechnie panujących mitów, chociażby takich, według których kobieta musi być wątła i drobna, a jej miejsce nie znajduje się wśród ciężarów, po trzecie i poniekąd najważniejsze - z obawy przed nadmiernym umięśnieniem, czy też po prostu roztyciem się.

Przeczytaj koniecznie:

Trening z obciążeniem dla kobiet

Czy obawy te są uzasadnione?

Po części owszem, gdyż przebywanie na zwiększonym bilansie kalorycznym z pewnością przyczyni się chociażby do lekkiego zwiększenia masy ciała. Wbrew pozorom jednak, zwiększanie mięśniowej masy ciała na przemyślanym, dodatnim bilansie kalorycznym, nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać.

Z pewnością okres masy nie przyczyni się do rozrostu nadmiernego umięśnienia. Nadmierny przerost mięśni jest niemożliwy do osiągnięcia u kobiet bez wieloletniego stosowania sterydów. Natomiast z pewnością trening z obciążeniem przyczyni się do ujędrnienia sylwetki, poprawy wyglądu pośladów, ud, brzucha, jak również rąk czy mięśni naramiennych.

O ile u osób początkujących zwiększenie masy mięśniowej może występować nawet na ujemnym bilansie kalorycznym, o tyle u osób, które ćwiczą już jakiś czas, niezbędny jest bilans zerowy lub dodatni.

Tak więc, jeśli zależy ci na powiększeniu i zaokrągleniu pupy, poprawie szerokości pleców, czy poprawie wyglądu rąk i mięśni naramiennych, powinnaś rozważyć zwiększenie podaży kalorii w diecie.

Jakim kobietom można polecić „masę”?

Takim, które są z natury szczupłe, drobne, a zależałoby im na zbudowaniu tyłka i/lub pleców.

Takim, które przeprowadziły redukcję, ale nadal nie są zadowolone z tego, jak wygląda ich ciało. „Masa” umożliwi im pracę nad proporcjami sylwetki.

Takim, które zbyt długo przebywały na ujemnym bilansie kalorycznym. Ich metabolizm zwolnił, a aktualna dieta nie przynosi już żadnych rezultatów.

Co zrobić, by się nie zalać?

Musisz przygotować się na to, że masa wiąże się nie tylko z przyrostem tkanki mięśniowej, ale i częściowo z przyrostem tkanki tłuszczowej.

Podaż kalorii powinna zostać dobrana indywidualnie. Nie ma sensu tworzyć zbyt dużej nadwyżki kalorycznej. Z reguły już dodanie około 15% do zerowego zapotrzebowania kalorycznego powinno w zupełności wystarczyć. Lekka nadwyżka umożliwi pracę nad poprawą umięśnienia, ale jednocześnie uchroni od przysłowiowej „świniomasy”.

Warto obserwować swoje ciało i wykonywać co tygodniowe pomiary. Waga u kobiet nie powinna wzrastać więcej niż 1kg w ciągu miesiąca. Tygodniowo odnotowujemy więc wzrosty rzędu 0,2-0,4kg.

Pamiętaj również, że masa, to nie przyzwolenie na jedzenie słodyczy i fast foodów. Mimo zwiększenia bilansu kalorycznego należy dbać o jakość spożywanego jedzenia.