Średnio czy niskozmineralizowana?

„Żeby żyć – trzeba pić”, fakt ten nie ulega żadnej wątpliwości, jednakże nie wszystkie napoje są równie wartościowym elementem zdrowej diety. Choć obiegowo przyjęło się, że optymalnym sposobem nawadniania organizmu jest regularne picie wody, to w praktyce stwierdzenie to raz, że niewiele nam mówi, dwa – nie w każdym przypadku okazuje się być prawdziwe. Na naszym rynku dostępnych jest wiele rozmaitych rodzajów wód, przeglądając etykiety łatwo się zorientować, że niektóre opisywane są jako mineralne, inne – jako źródlane czy stołowe.

Przeczytaj koniecznie:

Woda źródlana „kałużanka”…

Niektóre są nisko nasycone dwutlenkiem węgle, inne wysoko bądź wcale. Wreszcie nie tylko całkowita zawartość składników mineralnych, ale także wzajemne proporcje pomiędzy nimi są nieraz skraje różne. No i oczywiście wody wyraźnie różnią się ceną.

Jak się więc okazuje, wybór najlepszej wody jest dość trudny. Z jednej strony niska mineralizacja wody wydaje się stanowić wyraźną jej wadę, z drugiej dopisek „niskosodowa” jednak koresponduje z trendem polegającym na ograniczaniu spożycia tego pierwiastka (zawartego m.in. w soli kuchennej). Podobnie sytuacja wygląda w przypadku wysycenia dwutlenkiem węgla, choć powszechnie uważa się, że wody niegazowane są bardziej pożądane, to jednak trudno dojść do informacji, które tłumaczyłyby precyzyjnie dlaczego tak jest. Poza tym jeśli chcielibyśmy wybrać wodę z wysoką zawartością składników mineralnych znaleźć taką, która pozbawiona byłaby bąbelków jest raczej trudno. Jak więc się w tym informacyjnym szumie odnaleźć?

Przede wszystkim zdać sobie należy sprawę, że to jaka woda będzie dla nas najlepsza uzależnione jest od przynajmniej kilku czynników. Jeśli jesteśmy osobami bardzo aktywnymi fizycznie, a zwłaszcza jeżeli trenujemy w wysokich temperaturach podstawą powinny być wody średnio- i wysokozmineralizowane. Dopisek „niskosodowa” powinien nas raczej odstraszać niż zachęcać do zakupu. Warto zawracać uwagę także, by woda zasobna była w magnez (im mniejsza dysproporcja pomiędzy wapniem i magnezem w takiej wodzie, tym lepiej).

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku osób o niskiej lub przeciętnej aktywności, zwłaszcza jeśli mają one wyraźne wskazania medyczne do tego, by ilość sodu w diecie limitować (np. nadciśnienie tętnicze). Wtedy wskazane są wody nisko i średnio-zmineralizowane. Choć w tym wypadku niska zawartość sodu będzie atutem, to i tak warto sięgać po wody, które zawierają relatywnie sporo magnezu (najlepiej porównać kilka etykiet). Oczywiście szklanka czy dwie wody wysokozmineralizowanej nie zaszkodzą osobom o małej aktywności fizycznej, wręcz mogą stanowić cenne uzupełnienie diety, jednak wypijanie butelki czy dwóch np. bardzo bogato-wapniowych czy wysokosodowych płynów nie jest polecane.

Wnioski: wodą uniwersalną, idealną do codziennej konsumpcji jest woda średnio-zmineralizowana. Wody o wysokiej mineralizacji zalecane są przede wszystkim osobom ciężko trenującym, natomiast w przypadku niskiej aktywności fizycznej ich ilość należy limitować. Wody niskozmineralizowane zazwyczaj nie różnią się zawartością składników mineralnych od popularnej „kranówki”. Sportowcy powinni używać ich ostrożnie, nadmierne spożycie doprowadzić może do specyficznej dysproporcji pomiędzy ilością płynów a niezbędnych elektrolitów w ustroju, co jest zjawiskiem wysoce niepożądanym.