Dieta rotacyjna i manipulacja węglowodanami

Zdecydowana większość trenujących osób układając dietę obliczając swoje przeciętne zapotrzebowanie energetyczne dzieli je na odpowiedni udział białka, węglowodanów oraz tłuszczu, a następnie rozkłada na kilka mniejszych posiłków i powiela w kolejnych dniach. W praktyce wygląda to tak, że często dzień następny jest kopią dnia poprzedniego. Istnieje jednak pewna alternatywa dla tego schematu i ma ona spore grono entuzjastów.

Przeczytaj koniecznie:

Czym jest dieta?

Dieta rotacyjna zakłada manipulację spożyciem kalorii pochodzących przede wszystkim z węglowodanów.  Oznacza to że praktyce ich rozkład w ramach tego samego i następujących po sobie dni jest różny, a plan tygodniowy podzielić można na dni nisko-, średnio- i wysokowęglowodanowe. Jakie korzyści nie się za sobą taki schemat żywieniowy i przez kogo powinien być stosowany?

Przede wszystkim węglowodany wykorzystywane są w celu nasilenia tempa przebiegu procesów regeneracyjnych po wysiłku fizycznym, tak więc produkty w nie zasobne spożywane są głownie po treningu sesjach siłowych kiedy wrażliwość insulinowa jest rozbudzona następuje bardzo sprawy transport składników odżywczych do komórek mięśniowych. Kluczowe znaczenia ma jednak fakt, że niektóre treningi wykonywane są na obniżonym poziomie glikogenu, co sprawia że organizm w większym stopniu wykorzystuje kwasy tłuszczowe jako materiał energetyczny. Tak wiec stosując umiejętną rotację węglowodanami można z jednej strony usprawnić odnowę powysiłkową, a z drugiej przyspieszyć spalanie tłuszczu.

Choć wydawać by się mogło, że wysiłek bez odpowiednich zapasów glikogenu jest mało efektywny i szybko prowadzi do zmęczenia, to w praktyce sytuacja wygląda trochę inaczej. Owszem, początkowo sesje treningowe są bardziej wyczerpujące, nie oznacza to jednak – co potwierdzają badania – że stoi za tym utrata wypracowanych zdolności wysiłkowych. Co więcej dochodzi w takim przypadku do adaptacji metabolicznej, w przebiegu której powstaje większa ilość mitochondriów komórkowych – czyli specjalnych „elektrowni” w których mogą być spalane substraty energetyczne takie jak choćby kwasy tłuszczowe. Ową adaptację przyrównać można do tej, która następuje w przypadku treningów wysokogórskich przy obniżonym ciśnieniu parcjalnym tlenu, przy czym w przypadku diety rotacyjnej zmniejszeniu ulega dostępność nie tlenu – a glukozy.

Wygląda więc na to, że dieta rotacyjna stanowi dość ciekawą alternatywę dla klasycznych koncepcji bilansowania diety. Nie jest to jednak system optymalny dla każdego. Na rotacji węglowodanowej skorzystać mogą przede wszystkim osoby odchudzające się, które nie chcą stracić umięśnienia. W przypadku budowania masy mięśniowej schemat ten sprawdzi się jednak tylko u endomorfików z tendencjami do szybkiego zatłuszczania sylwetki. Ektomorficy o bardzo szybkim metabolizmie raczej nie zbudują muskulatury obniżając spożycie węglowodanów.

Zainteresowanych szerszymi informacjami na temat diety rotacyjnej zapraszam do tematu: http://www.sfd.pl/temat425739