Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Rezygnacja z kolacji nie przyspiesza odchudzania!

Rezygnacja z kolacji nie przyspiesza odchudzania!
Chociaż ten absurdalny przykaz, by nie spożywać żadnych pokarmów w godzinach wieczornych na forach sportowych został już skutecznie obśmiany, to wiele osób nadal wierzy w to, że rezygnacja z kolacji jest najlepszym sposobem na to, by pozbyć się nadprogramowych kilogramów. Jeśli Ty również należysz do wyznawców tej zasady, to proponuję zrewidować swoje poglądy, bo realizacja takich założeń w praktyce do niczego dobrego nie prowadzi, a niekiedy może być wręcz szkodliwa!

Cała koncepcja „niejedzenia po godzinie 18” wywodzi się z przekonania, zgodnie którym w pierwszej połowie organizm spala, a w drugiej – odkłada dostarczone kilokalorie. Faktycznie u sporej części osób szczytowa aktywność fizyczna i umysłowa przypada raczej na godziny poranne i dopołudniowe, co związane jest zazwyczaj z trybem pracy (8:00 – 15:00) i nauki szkolnej, tak więc zapotrzebowanie energetyczne w tych porach może być istotnie większe. Jeśli rozważamy przypadek, w którym w godzinach popołudniowych i wieczornych jedynym przejawem aktywności jest pstrykanie guzikami pilota TV, to w takim wypadku można zaryzykować praktykę polegającą na rezygnacji z późnej kolacji. Takie rozwiązanie ma jednak sens tylko wtedy, jeśli dzienne zapotrzebowanie na składniki odżywcze zostało zrealizowana w minionych porach dnia. Przekonanie, że omijanie kolacji jest niezbędnym elementem kuracji odchudzającej jest jednak błędne.

W wybranych wypadkach jednak, rezygnacja z kolacji jest niedopuszczalna. Z pewnością opisanej powyżej zasady żywieniowej nie powinny w życie wprowadzać osoby regularnie trenujące, u których wysiłek przypada na godziny popołudniowe i wieczorne, czy już zwłaszcza – nocne. Sytuacja niedopuszczalną jest taka, w której po zakończeniu treningu – zwłaszcza ciężkiego, siłowego, rezygnujemy ze spożywania pokarmów. Wysiłek fizyczny, jeśli jest intensywny, stanowi rodzaj obciążenia wytrącającego organizm z homeostazy. Przywrócenie równowagi możliwe jest tylko jeśli dostarczone zostaną składniki energetyczne (węglowodany, tłuszcz), budulcowe (białko) i funkcjonalne (witaminy) oraz woda i niezbędne elektrolity. O ile w okresie prowadzenia zabiegów odchudzających dbanie o to by organizm zawsze energii miał pod dostatkiem z pewnością nie jest priorytetem, o tyle rezygnacja z dostarczenia pakietu niezbędnych cegiełek (aminokwasów) po wysiłku o charakterze siłowym czy wytrzymałościowo-siłowym może uniemożliwić skuteczną regenerację powysiłkową i po pewnym czasie doprowadzić do pogorszenia formy fizycznej.

Rezygnacja z kolacji ma jeszcze jedną, uniwersalną wadę. Wielu osobom niestety się wydaje, że w ciągu dnia mogą odżywiać się jak chcą o ile nie będą nic jeść po godzinie 18. Innymi słowy punkt ciężkości stawiany jest w złym miejscu, co przekłada się na brak oczekiwanych efektów i szereg następstw niepożądanych. Takie praktyki prowadzić mogą paradoksalnie do pogorszenia składu ciała i zaburzenia estetyki sylwetki. Objadanie się produktami zawierającymi cukier, tłuszcze trans, ubogimi zarazem w nieenergetyczne składniki odżywcze takie jak witaminy, niezbędne pierwiastki, związki fenolowe po pewnym czasie wywołuje stan specyficznego niedożywienia i zaburza pracę wielu hormonów uczestniczących w regulacji gospodarki energetycznej organizmu.

Wnioski

Rezygnacja z kolacji nie tylko nie jest nieodzownym elementem praktyk odchudzających, ale wręcz trudno znaleźć korzyści wynikające z wprowadzenia tej praktyki w życie. Co więcej w przypadku osób aktywnych fizycznie, trenujących w godzinach popołudniowych i wieczornych rezygnacja ze spożywania kolacji, mogącej stanowić jednocześnie posiłek powysiłkowy może okazać się po prostu zgubna.  Alternatywą jest wprowadzanie racjonalnych nawyków żywieniowych i skoncentrowanie się na ilości i jakości spożywanych pokarmów, a nie na porach serwowania posiłków.