Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Jak pokonać niechęć do diety?

Jak pokonać niechęć do diety?
Powiedzmy to sobie szczerze: chcesz zmienić swój wygląd, poprawić kondycję fizyczną, widmo zdrowotnych konsekwencji siedzącego trybu życia i zajadania się kiepskiej jakości żywnością z roku na rok budzi w Tobie coraz większe obawy, ale tak naprawdę największym strachem i obrzydzeniem napawa Cię słowo „dieta”. Ani zdroworozsądkowe argumenty i ani też wybujałe wyobrażenia na temat tego co mógłbyś w sobie zmienić, gdyby tylko Ci sie chciało nie są w stanie zmotywować Cię do zmiany nawyków żywieniowych, bo bycie „na diecie” wydaje się być ostatnim stadium udręczenia. Mimo to jednak iskierka gdzieś się tli, skrywana potrzeba zmiany stłamszona przez mieszankę uprzedzeń i lenistwa ma szansę przerodzić się w czyn, jeśli tylko dasz jej szansę. Najpierw jednak musisz odrzucić stereotypy i zrozumieć, że czy chcesz czy nie już jesteś na diecie, tyle że jest ona bardzo kiepska, tak więc ją popraw!

Dieta jak potwór z szafy

Jeśli słowo „dieta” kojarzy Ci się jedynie z odmawianiem sobie wszystkiego co lubisz i na co masz ochotę, z wiecznym uczuciem głodu, niedojadaniem i spożywaniem kiełków, sucharów, sałaty i piciem jedynie przegotowanej wody to żyjesz w świecie fantazji. Jak małe dziecko, które w obawie przed potworem z szafy boi się wystawić stopę spod kołdry,  Ty pielęgnujesz w sobie obawę przed dietą, a raczej swoim wyobrażeniem na jej temat. Nie oszukujmy się: po prostu się boisz. Jest tylko jeden sposób na to, by wygrać z własnymi lękami – konfrontacja. Najpierw musisz sobie jednak zdać z tego sprawę i zrozumieć, że jeśli podejmiesz próbę i coś będzie nie tak – zawsze możesz zrezygnować, wycofać się, uciec do mysiej dziury, w której spędziłeś już część życia i w której możesz siedzieć do śmierci zajadając się pizzą, zapiekankami, bułką z pasztetem czy popijając sobie colę. Tylko daj sobie szansę i przekonaj się na własnej skórze, że dietetyczne dania mogą być smaczne i sycące, że zmiana nawyków żywieniowych to niekoniecznie droga przez mękę, a praca nad sposobem odżywiania i idące za nią zmiany w wyglądzie, kondycji i samopoczuciu mogą być źródłem prawdziwej satysfakcji, która daje siłę, napędza do działania, poprawia samoocenę. To wszystko jest w zasięgu ręki, ograniczają Cię Twoje uprzedzenia.

Od czego zacząć

Skoro zgadzasz się ze mną, że być może do tej pory pochopnie definiowałeś słowo „dieta” i skłonny byłbyś zaryzykować zmianę swoich nawyków żywieniowych na lepsze, choćby po to by wyrwać się z rutyny i spróbować czegoś innego, masz dwie możliwość: albo skorzystasz z pomocy dietetyka, albo będziesz działać sam na własną rękę. W pierwszym przypadku oszczędzisz czas (i unikniesz wielu błędów), w drugim – pieniądze. Zakładając, że chciałbyś spróbować działać w pojedynkę, swoje zmagania z dietą rozpocznij od przejrzenia receptury dietetycznych przepisów na smaczne posiłki, wiele ciekawych propozycji znajdziesz choćby pod linkiem: http://potreningu.pl/diety/posilki. Wybierz coś dla siebie i spróbuj przygotować, a szybko przekonasz się, że zdrowe jedzenie – może być smaczne. Zauważysz też, że dietetycznym potrawom, pomimo iż są sycące, nie towarzyszy uczucie ociężałości i przymulenia. Te spostrzeżenia mogą okazać się niezwykle ważne w przełamywaniu obaw i zmianie sposoby myślenia i staną się źródłem dodatkowej motywacji do tego by porzucić dotychczasowe przyzwyczajenia żywieniowe i przejść na „dobrą stronę mocy”…

Dokonuj słusznych wyborów

Jak zapewne wiesz, niektóre pokarmy są bardziej pożądanym składnikiem diety niż inne. Chociaż istnieje wiele różnych kryteriów  wartościujących jakość produktów żywnościowych, nie zaśmiecaj sobie głowy wieloma teoriami i skoncentruj się na własnej intuicji, wybierając pokarmy jak najmniej przetworzone. Jak je rozpoznać? To dość proste. Przechadzając się między regałami supermarketu łatwo zorientować się, który produkt od surowca z jakiego został otrzymany dzielą lata świetlne, a który – jest do niego zbliżony. Przykładowo świeże mięso takie jak pierś z kurczaka, surowy schab, polędwica wołowa – to produkty o niskim stopniu przetworzenia, wędliny z nich otrzymane to produkty technologicznie przetworzone. Podobnie wygląda sytuacja z innymi artykułami, takimi jak świeże owoce i soki czy dżemy owocowe, chleb biały z oczyszczonej mąki i chleb razowy z mąki z pełnego przemiału. W czasie obróbki technologicznej surowce tracą wiele cennych składników odżywczych i stając się jedynie skoncentrowanym źródłem energii… Jeśli tylko zaczniesz zwracać uwagę na to co wkładasz do koszyka, szybko zostaniesz specjalistą w rozpoznawaniu pokarmów o wysokiej jakości.

Nie musisz jeść pokarmów, które Ci nie smakują

Sam pamiętam jak jeszcze w przedszkolu zmuszany byłem do picia kawy zbożowej, zjadania brukselki i „glonów” pływających w zupkach, czy spożywania innych nieapetycznie pachnących i wyglądających pokarmów. Wiele czasu musiało upłynąć zanim w dorosłym życiu się do nich przekonałem, a niektórych nie lubię do dziś i pomimo iż uchodzą za zdrowe – zmuszać się do nich nie będę. Piszę o tym, ponieważ jestem dietetykiem i propagowaniem zdrowego stylu życia zajmuję się zawodowo. Pomimo to jednak nie będę Ci namawiać do tego byś jadł pokarmy czy potrawy, które po prostu Ci nie smakują. Oczywiście jeśli jesteś wyjątkowo wybrednym niejadkiem, który jada tylko chleb i parówki, to warto zastanowić się nad psychologicznymi uwarunkowaniami Twojej niechęci do niektórych pokarmów, bo wykluczanie sporej grupy produktów żywnościowych utrudnia prawidłowe zbilansowanie diety. Jeśli jednak po prostu nie lubisz brokułów, piersi z kurczaka czy szpinaku – to wiedz, iż nie ma konieczności by się nimi zajadać. Przyjęło się uważać, że niektóre produkty żywnościowe są integralnym elementem zdrowej diety i po prostu trzeba je spożywać, w praktyce jednak sytuacja wygląda inaczej. Spokojnie zdrowe i wartościowe menu można zbilansować bez drobiu, bez razowego pieczywa, bez ryżu, sałaty, brokułów i wielu innych produktów lansowanych wszędzie jako dietetyczne i wartościowe.

Uważaj na pseudonaukowe teorie, zabobony, obiegowe przeświadczenia

Czytając rozmaite artykuły dotyczące tego jak należy się odżywiać, studiując wypowiedzi internetowych znawców, słuchając porad rodziny, znajomych, można dojść do wnioski, iż nie tylko zasad zdrowej diety jest więcej niż można spamiętać, to także niektóre przeczą sobie wzajemnie. Jeśli spotkałeś się z teoriami, zgodnie z którymi wybranych pokarmów nie wolno ze sobą łączyć, inne należy spożywać tylko o poranku, a jeszcze inne jedynie wieczorem to nie zaśmiecaj sobie nimi głowy, bo nie mają one rzetelnego uzasadnienia i odciągają Twoją uwagę od podstaw. Jeśli znalazłeś stronę, na której dr radiestezji przekonuje, iż mleko zabija, owoce tuczą, a chleb robi dziury w mózgu to wiedz, że są to wymysły science-fiction. Jeśli ktoś kazał Ci odżywiać się zgodnie z Twoją grupą krwi, kolorem oczu czy fazą księżyca to wiedz, że są to wszystko bzdury nie mające potwierdzenia w postaci badań naukowych. Zawierzanie ezoterycznym mesjaszom niosącym na swoich barkach ciężki trud żywieniowego objawienia zazwyczaj prowadzi na manowce, więc nie daj się zwodzić i trwaj przy podstawach. Tak naprawdę kluczowe znaczenie dla Twojego zdrowia i Twojej sylwetki ma to co jesz i ile tego jesz i tego się trzymaj.

Nie bądź niewolnikiem diety

Chociaż jak wcześniej wspomniałem, zdrowa dieta może być zarówno wartościowa jak i smaczna, wiele osób po pewnym czasie traci umiar i w swoim ulepszaniu jadłospisu zaczyna przekraczać pewne granice. W swojej pracy zawodowej  już niejednokrotnie spotkałem się z przypadkami osób, które na tyle sztywno trzymały się wyznaczonych pór spożywania posiłków, że pojemnik z kurczakiem i ryżem potrafiły wyciągnąć w autobusie, kinie, czy galerii handlowej. Nie twierdzę, że to jest definitywnie złe, ale  wiem też, że taka skrupulatność prowadzić może nieraz do fiksacji, a niekiedy także – do przesycenia i wymuszać może potrzebę kompensacji, czyli totalnego zerwania z zasadami zdrowej diety i dosłownie – rzucenia się na słodycze i fast-food’y. We wszystkim co robisz powinieneś zachować umiar. Jeśli nie jesteś zawodowym kulturystą, nie przygotowujesz się do zawodów to nie ma powodu by dietę traktować totalnie i podporządkowywać jej plan dnia i przede wszystkim rezygnować z przyjemności jedzenia smacznych posiłków wtedy, niekoniecznie akurat wtedy gdy zadzwoni budzik przypominający o tym, że trzeba zjeść obiad czy II śniadanie, nawet jeśli się nie ma na nie ochoty…