Żywność pseudoprozdrowotna zalewa nasz rynek

Nastały takie czasy, że coraz większą uwagę przykładamy do kwestii zdrowego żywienia. Zainteresowanie tą tematyką podłapali już jakiś czas temu producenci żywności, którzy wychodzą naprzeciw oczekiwaniom potencjalnych klientów, oferując produkty zmodyfikowane pod względem składu i wartości odżywczej. Niestety owe modyfikacje często okazują się być pożądane jedynie pozornie. W praktyce żywność aspirująca do miana zdrowszej i bardziej wartościowej niestety taka nie jest, a jedynie na taką wygląda. Mało kto jednak zwraca na ten fakt uwagę…

Przeczytaj koniecznie:

Czy ryby są zdrowe?

Polacy chcą się zdrowo odżywiać

Polaków ogarnęła moda na dbanie o własne zdrowie. Badania pokazują, że ponad 80% mieszkańców naszego kraju deklaruje, iż stara się na co dzień zdrowo odżywiać. Niestety trudno uznać, że założenie to udaje się zrealizować w praktyce. Oprócz tego, że działania podejmowane na rzecz zdrowego odżywiania są po prostu niewystarczające, to dodatkowo sprawę komplikuje fakt, iż produkty wyglądające na zdrowe i wartościowe w rzeczywistości takie po prostu nie są, a jedynie sprawiają pozory.

Pomimo, iż w sklepach pojawia się coraz więcej artykułów spożywczych mających stanowić odpowiedź na modę na zdrowe odżywianie, to po uważnej analizie ich składów okazuje się, że daleko im do ideału. Nierzadko produkty te od swoich konwencjonalnych (czytaj: nafaszerowanych cukrem i rafinowanymi tłuszczami) odpowiedników różnią się jedynie dodatkiem błonnika lub witamin, a niekiedy tylko – etykietą! Dlaczego tak się dzieje? Powody są dwa: po pierwsze, zmniejszenie udziału cukrów dodanych w produktach spożywczych odbiłoby się negatywnie na ich smakowitości, po drugie – zbyt daleko idące modyfikacje składu ukierunkowane tak by produkt stał się bardziej wartościowy mogłyby podnieść koszt jego wytworzenia. Stałby się więc droższy i zarazem – mniej atrakcyjny dla konsumentów.

Produkty pseudoprozdrowotne - przykłady

Wbrew temu czego można byłoby się spodziewać, produkty pseudoprozdrowotne nie stanowią dziś niszy rynku spożywczego. Artykuły tego typu masowo zapełniają półki w spożywczych sklepach. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego marketu i dokonać uważnej lustracji asortymentu. Fakty są takie, że coraz więcej wyrobów swoimi nazwami odwołuje się do powszechnej potrzeby zdrowego odżywiania”, poniżej zaprezentuję pokrótce tego przykłady:

Produkty śniadaniowe – zbożowo-cukrowe wynalazki wyparły na dobre popularne do niedawna kanapki. Dziś Polacy po wstaniu z łóżka masowo zajadają się musli i granolą bądź im podobnymi odpowiednikami, które uchodzą za zdrowe i wartościowe bo zawierają zboża (często oczyszczone niestety), błonnik (często stosunkowo mało), witaminy (syntetyczne) i owoce (suszone  oraz - o zgrozo – kandyzowane). W zasadzie pod względem wartości odżywczej produkty tego typu przypominają witaminizowane słodycze. Powszechnie jednak uznawane są za sposób na „zdrowy początek dnia”.

Ciemne pieczywo – paradoksem piekarnictwa jest to, że spożycie ciemnego pieczywa z roku na rok zwiększa, natomiast nie idzie z tym w parze wzrost spożycia produktów zbożowych otrzymanych z mąki z pełnego przemiału. Jak to możliwe? Odpowiedź jest prosta – ciemne pieczywo rzadko bywa zarazem pełnoziarniste, najczęściej swój kolor zawdzięcza dodatkom barwników spożywczych. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że sama barwa chleba czy też nazwy typu „wieloziarnisty” znaczą tyle co nic i nie są żadna wykładnią jeśli chodzi o wartość odżywczą…