Spożycie węglowodanów a poziom testosteronu

To już kolejna, bo trzecia część cyklu opracowań dotyczących wpływu składników pożywienia na poziom testosteronu. W dwóch poprzednich artykułach omówiłem zależności pomiędzy spożywaniem białka i tłuszczu, a produkcją testosteronu. Tym razem poświecę uwagę węglowodanom. Chociaż mogłoby się wydawać, iż spożywanie węglowodanów nie może wpływać na produkcję androgenów, to okazuje się, że wcale tak nie jest. Ich podaż w diecie ma bowiem wpływ na poziom testosteronu oraz stosunek testosteronu do kortyzolu, co dla sportowców i osób aktywnych może mieć szczególne znaczenie.

Przeczytaj koniecznie:

Testosteron i DHT - dwa bratanki

Węglowodany w cieniu tłuszczu

Aktualnie, składnikiem pokarmowym, który bywa najczęściej wskazywany, jako ten determinujący produkcję testosteronu jest tłuszcz. Zwłaszcza tłuszcz zwierzęcy. Faktycznie, przyznać trzeba, że istnieją badania, które wskazują na pozytywną korelację pomiędzy spożyciem tłuszczów nasyconych i jednonienasyconych (obie grupy występują w pokarmach zwierzęcych), a poziomem testosteronu w organizmie. Nie będę tego powiązania szerzej omawiał, gdyż poświeciłem mu osobny artykuł, do którego link znajduje się poniżej:

http://potreningu.pl/articles/4409/spozycie-tluszczu-a-poziom-testosteronu

Znaczenie węglowodanów w tej materii bywa niestety niesłusznie zupełnie pomijane. Mało tego, można spotkać się z przekonaniem, które mówi, że wysokie spożycie węglowodanów niekorzystnie wpływa na produkcję androgenów.  

A jakie są fakty?

Bez wątpienia wpływ spożycia węglowodanów na produkcję testosteronu jest mniej ewidentny niż wpływ spożycia tłuszczu, albo inaczej – oddziaływanie „węgli” w tym zakresie jest bardziej złożone, gdyż powinno być odnoszone do spożycia innych makroskładników. Co więcej, wpływ spożycia węglowodanów może być inny w obrębie testosteronu całkowitego i inny – w przypadku testosteronu wolnego. Innymi słowy możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdzie poziom całkowitego testosteronu lekko się obniża ze względu na to, iż ilość wolnego (czyli aktywnego biologicznie) testosteronu wzrasta. Może tak być, ale nie musi. Są jednak przesłanki by tak uważać, gdyż insulina (której poziom istotnie się podnosi po spożyciu węglowodanów), obniża aktywność białka wiążącego hormony płciowe co pokazują badania takie jak to poniżej:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/7852532

Mniejsza aktywność białka wiążącego hormony płciowe (SHBG), oznacza większą ilość wolnego testosteronu.

To jednak nie wszystko!

Istnieją także przesłanki, by uważać, że odpowiednio wysokie spożycie węglowodanów może także nasilać samą produkcję testosteronu. Dzieje się tak na płaszczyźnie dwóch mechanizmów, jeden powiązany jest z wpływem insuliny na aktywność  dehydrogenazę 11-β-hydroksysteroidową, a drugi z wpływem na podwzgórze i produkcję gonadoliberyny (GnRH), czyli hormonu pobudzającego przysadkę do produkcji luteotropiny (LH), która natomiast pobudza gonady do produkcji testosteronu. Zależność ta została opisana w poniższym badaniu:

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21855365