Dużo biegam a nie chudnę – dlaczego?

Nie ulega żadnej wątpliwości, że regularna aktywność fizyczna, stanowi ważny element wspomagania nie tylko pracy nad kondycją, ale też nad sylwetką. Mało tego, ćwiczenia fizyczne dodatkowo korzystnie wpływają na zdrowie zmniejszając ryzyko wielu chorób, w tym również tych powiązanych z zaburzeniem metabolizmu lipidów i węglowodanów. Mimo to jednak, rekreacja ruchowa przez wiele osób postrzegana jest jako „jałowa praca”, która nie daje „żadnych efektów”. Tego typu opinie często wygłaszają jednostki, które np. decydują się na to, by zacząć regularnie biegać i które pomimo tego, że biegają coraz dalej i więcej – nie widzę u siebie zmian w masie i składzie ciała. Ponieważ problem jest niezwykle frustrujący, warto przyjrzeć mu się bliżej i zastanowić nad jego genezą.

Przeczytaj koniecznie:

Bieganie jest nudne

Polska biega

Bieganie jest dość często wybieraną formą aktywności przez Polaków, zwłaszcza tych, którzy nigdy lub też przez bardzo długi czas nie mieli do czynienia ze sportem. W naszym kraju jest to niemal 22% dorosłych mieszkańców, tak przynajmniej pokazały badania Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych oraz Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Bieganie wydaje się być czynnością niezwykle prostą, na pierwszy rzut oka nie wymaga ono ani posiadania specjalistycznego sprzętu, ani zakupu karnetów do klubu fitness (no chyba, że biegamy w klubie – na bieżni stacjonarnej, ta opcja też ma wielu zwolenników i zwolenniczek). Nie bez znaczenia jest też fakt, iż biegać może niemal każdy, wystarczy po prostu ubrać buty, dres, wyjść z domu i… biec. Poza tym bieganie jest modne w czasach, gdy „dbanie o formę fizyczną i zdrowie” stało się palącą potrzebą nie tylko z punktu widzenia zdrowia społecznego. Bez wątpienia jest to zdrowy trend. Aktywizowanie się Polaków i podejmowanie regularnej aktywności fizycznej, to realna inwestycja w lepsze zdrowie metaboliczne.

Bieganie jako sposób na szczupłą sylwetkę

O potencjalnych korzyściach wynikających z biegania, pisać i mówić można godzinami, niestety problem polega na tym, że w praktyce nie zawsze są one zauważalne. Codzienna praktyka pokazuje, że wiele osób biega po to, by pozbyć się nadmiaru tkanki tłuszczowej i poprawić tym samym estetykę sylwetki, tymczasem taki efekt występuje tylko w niektórych przypadkach i to najczęściej na początku „biegowej przygody”. Pewna część biegaczy, pomimo tego, że biega coraz dłużej, dalej i częściej, nie obserwuje pożądanych zmian w swoim wyglądzie. Nawet jeśli poprawia się wydolność fizyczna i samopoczucie, to ubrania wydają się ciągle tak samo ciasne, a waga permanentnie pokazuje ten sam wynik lub nawet – uwaga – z roku na rok coraz wyższy! Taki stan rzeczy wydaje się nienaturalny. Jest też wysoce frustrujący, dlatego też należy spróbować odpowiedzieć na pytanie: dlaczego tak się dzieje? Jak to jest, że pomimo wiader potu wylanych podczas ciężkich treningów, tkanki tłuszczowej nie ubywa?

W jaki sposób bieganie może odchudzać?

Wysiłek fizyczny wpływa na nasz organizm w sposób wielokierunkowy. Z punktu widzenia podjętej problematyki interesuje nas przede wszystkim jego oddziaływanie na skład i masę ciała. W tej materii wpływ wydaje się prosty: jego skutkiem jest zwiększenie wydatków energetycznych. Angażując ciało w zajęcia ruchowe spalamy więcej kalorii, niż gdybyśmy siedzieli przed telewizorem czy komputerem. To oczywiste. W związku z tym, skoro zaczynamy biegać – powinniśmy też zacząć chudnąć. To jednak nie wszystko. Aktywność fizyczna dodatkowo też wpływa korzystnie na wiele parametrów metabolicznych związanych z funkcjonowaniem gospodarki lipidowej i glukozowej – to także powinno w pewnym stopniu wspomagać redukcję tkanki tłuszczowej, jesteśmy bowiem dzięki temu metabolicznie „młodsi”. Jeśli treningi są regularnie powtarzane przez długi czas, dochodzi do fizycznych zmian w obrębie komórek mięśniowych, które sprawiają, iż mogą one zużywać więcej substratów energetycznych w tym samym czasie – to także jest okoliczność, która powinna działać na rzecz poprawy składu ciała! A mimo to w przypadku biegania – nie jest to regułą…

Geneza problemu: „brak odpowiedniej diety”

Chcąc wyjaśnić omawiany kazus, warto wspomnieć o jednej, elementarnej kwestii. Masa i skład ciała uzależnione są nie tylko od tego ile energii wydatkujemy podczas wykonywanych treningów i wszelkich innych, codziennie podejmowanych czynności, ale również od tego, ile energii dostarczamy i z jakich źródeł ona pochodzi oraz jakie inne składniki pokarmowe przyjmowane są wraz z pokarmem. Mówiąc wprost, jeśli w sposób planowy zwiększymy wydatkowanie energii wprowadzając w tygodniu pięć czterdziestominutowych sesji biegowych, a zarazem w sposób nieplanowany (nieumyślny) wyrównamy owe straty kaloryczne zwiększając dowóz węglowodanów i tłuszczów, to oczywiście nie schudniemy ani grama. Mało tego, jeśli owe wydatki energetyczne skompensujemy sobie z nawiązką, to biegając – przytyjemy.

Tak działa „metaboliczna matematyka”

Oczywiście rachunek nie jest tak prosty jak głoszą obiegowe plotki oparte na statycznej koncepcji bilansu energetycznego, bo ludzki organizm ma pewne możliwości adaptacyjne. Jest tworem działającym dynamicznie, niemniej bez wątpienia organizm może chcieć dążyć do wyrównania bilansu energetycznego, a przy kiepskim doborze pokarmów – dążyć będzie do jego przekroczenia. Powyższy fakt potwierdzają badania naukowe, w których najczęściej wprowadzenie aktywności fizycznej o niskiej lub umiarkowanej intensywności nawet w dłuższej perspektywie czasowej, nie prowadzi do zmian w masie i kompozycji ciała. Co ciekawe jednak, sytuacja wygląda inaczej, gdy wysiłki charakteryzują się wysoką intensywnością, o tym jednak więcej w końcowej części artykułu.