Nie lubisz warzyw? Zjedz zupę!

Zupa przez wiele osób traktowana jest jako mało wartościowy posiłek, na przygotowanie którego „szkoda czasu”. Faktycznie: białka nie zawiera prawie w ogóle, węglowodanów – są lepsze źródła, tłuszczu – bez komentarza. W praktyce jednak zupa może stanowić wyjątkowo cenny element zdrowej diety, zwłaszcza dla osób, które nie chcą spożywać warzyw w konwencjonalnym wydaniu.

Zmiksowany wywar warzywny (czyli zupa-krem) to skondensowane źródło witamin, składników mineralnych i wielu innych bioaktywnych składników. Przygotowanie dobrej zupy wcale nie musi być uciążliwe, umycie i pokrojenie warzyw i wrzucenie ich do gotującej się wody to kwestia 10 minut. Zazwyczaj po 20 – 30minutach danie jest już gotowe.

W zasadzie jest tyle wariacji na temat każdej możliwej zupy, że trudno mi proponować jakieś konkretne wytyczne. Zimą polecam zupę marchewkową, do której przygotowania potrzebne są: 2 - 3 duże marchewki, 30 – 70g selera korzeniowego, 2 łyżki koncentratu pomidorowego, 2  szklanki bulionu warzywnego (możesz wykorzystać wodę z mięsa gotowanego na parze), 1 łyżeczka dobrego jakościowo  masła, 2 łyżki posiekanej pietruszki, 1 ząbek czosnku, spora szczypta słodkiej papryki, szczypta posiekanej świeżej lub suszonej bazylii, pieprz i opcjonalnie majeranek.

Marchewkę i seler należy obrać i pokroić w grube plastry i wrzucić do bulionu. Doprowadzić do wrzenia, a następnie gotować na małym ogniu przez 20 - 30 min w miedzy czasie przyprawić i wrzucić czosnek oraz dodać masła. Mieszać co jakiś czas. Po upływie danego czasu należy odstawić zupę na 7 minut, aby przestygła. Zmiksować i ponownie  podgrzać. Podawać można z posiekaną pietruszką i spożywać jako dodatek do głównych posiłków, zjadanych w ciągu dnia, wspierając tym samym barierę antyoksydacyjną i odnawiając rezerwy alkaliczne organizmu oraz dostarczając dodatkowej porcji błonnika pokarmowego.

Choć zupy kojarzą się nam nieraz z „zabielanymi” śmietaną , czy zagęszczanymi mąką ciężkostrawnymi, mięsno-warzywnymi wywarami z pływającą kiełbasą, w praktyce po pewnych modyfikacjach będą stanowić ich zaprzeczenie. Zachęcam więc do prostych eksperymentów kulinarnych i włączeniu zup – choć okazjonalnie – do sportowego menu.