W pogoni za „kaloryferem"

Rzadko w środowisku fitness pojawia się głos krytyczny. Oficjalna propaganda każe nam wierzyć, że umięśnione ciało jest bardzo kobiece, jedzenie ryżu z gotowanym kurczakiem daje szczęście, a sześciopak jest miarą sukcesu. No właśnie, co z tym sześciopakiem.

Przeczytaj koniecznie:

Elektryczne stymulatory brzucha- cuda na kiju

W ostatnich dniach guru fit światka opublikowała post, który wzbudził niemałe zainteresowanie. Cytując : „nie każdy sześciopak musi mieć .. ale na drodze zdrowego stylu życia, warto jest zaufać profesjonalistom, którzy sześciopak jednak mają i wiedzą jak go wypracować. Nie można mówić ze SZEŚCIOPAK JEST NIEZDROWY albo powiedzieć, że nie mam sześciopaka - wybieram zdrowie”.

Przekaz, jaki płynie z tych słów dociera do wielu kobiet, które wierzą, że słuchają słów specjalisty w swoim temacie. Wierzą, że to co przeczytają, jest prawdziwe.

Słowa te mówią czytelnikowi (głównie czytelniczkom):

Każda kobieta może mieć sześciopak, wystarczy, że się przyłoży. Jeśli go nie ma to znaczy, że jest leniwa.

Krata na brzuchu jest zawsze oznaką pełni zdrowia, wiedzy i prowadzenia FIT Życia.

Trenera należy wybierać po kracie na brzuch. Trener bez kraty to nie trener. Każdy sportowiec ma na brzuchu kratę. (pytanie, co na to trójboiści? Albo osoby trenujące rzut kulą ?)

Słowa te budują u nieświadomych osób błędne przekonania.

Niestety, nie każda kobieta może mieć przysłowiową kratę na brzuchu, zachowując zdrowie. Różnimy się budową ciała. Tak jak jedni ludzie szybko tyją, a inni szybko chudną, tak jedni mają „łatwość w wyrobieniu kraty” na brzuchu, inni aby zdobyć zarys mięśni na brzuchu muszą pracować długo, ciężko, a niekiedy zejść z poziomem tkanki tłuszczowej na tyle nisko, że nie jest to już zdrowe. Na tyle nisko, by u kobiety zatrzymał się cykl miesięczny.

U niektórych, wrażliwych kobiet, ciągła restrykcyjna dieta i wyczerpujące treningi mogą prowadzić również do rozwoju chorób autoimmunologicznych, a także do niedoczynności tarczycy.

Podsumowując więc, „nie, nie każda kobieta może ot tak mieć kratę na brzuchu.”

Pamiętajmy, że według norm poziom tkanki tłuszczowej dla kobiet za minimalny określony jest jako 18%. Rzadko która kobieta przy poziomie wyższym będzie miała widoczne mięśnie brzucha!

Są oczywiście kobiety, które funkcjonują świetnie i zachowują zdrowie nawet przy poziomie tkanki tłuszczowej rzędu 15%. NIE JEST TO REGUŁĄ! Takich kobiet jest mniej niż więcej!

Tak więc, krata na brzuchu niekoniecznie jest oznaką pełni zdrowia!

Dobry trener to ten, który ma „kratę” na brzuchu?

Są osoby, które już po 3 miesiącach ćwiczeń mają widoczny zarys mięśni. Czy to czyni je doświadczonymi ekspertami w dziedzinie treningu i odżywiania?

Pomijam już zupełnie kwestię tego, że nie każda kobieta CHCE mieć „tarkę” na brzuchu. Dla wielu osób, nie jest to po prostu kobiece. Każdy ma prawo wyboru.

Każda z kobiet może wypracować widoczne mięśnie na brzuchu. Pytanie czy nie będzie to okupione akurat w Twoim przypadku utratą zdrowia. Pytanie czy będzie to możliwe do utrzymania? U niektórych kobiet będzie to możliwe. U innych okupione będzie to pracą i poświęceniami. Doprowadzanie organizmu do granic wytrzymałości z pewnością nie jest rozwiązaniem. Poświęcanie zdrowia, relacji z bliskimi i miłości do sportu nie jest tego warte.

Nie chodzi o to, by zniechęcać kobiety do ćwiczenia i dbania o swój wygląd! Chodzi o to, by je uświadamiać!

Miejmy świadomość tego, że ZDROWE niekoniecznie oznacza maksymalnie odchudzone i odtłuszczone ciało! Widoczne mięśnie na brzuchu kobiety nie są czymś naturalnym.

Trenujmy i odżywiajmy się dla zdrowia, a nie przeciwko niemu! Jeśli to oznacza u Ciebie zarys mięśni na brzuchu - SUPER, jeśli oznacza szczupłą, wysportowaną sylwetkę bez „kraty” - to też SUPER! Zasada jest prosta i trudna jednocześnie: Co za dużo, to niezdrowo.