Najgłupsze wymówki stosowane by nie iść na trening

Człowiek jest w stanie znaleźć usprawiedliwienie dla niemal wszystkiego, jest to najprostsza obronna reakcja psychologiczna. Jednakże rzekoma niemożność wcale nie musi być prawdziwa. Oto przegląd najlepszych wymówek dotyczących nie chodzenia na treningi.

Przeczytaj koniecznie:

Partner treningowy, pomoc, mobilizacja, rywalizacja

 

Wymówka nr 4: „mam kontuzję”

Ok, chcesz o tym porozmawiać? Miałem kontuzję lewego łokcia (ściągnięto mi z niego 20 ml płynu), miałem wycinany odłamek kostny z klatki piersiowej (odprysk od ćwiczeń), miałem kontuzję lewego kolana (dwukrotnie), miałem skruszoną kość w rejonie obojczyka (zrastała się wiele miesięcy), miałem także kilkumiesięczną kontuzję w lewym prostowniku, nie zliczę większych lub mniejszych urazów, np. stawu skokowego (góry) czy piszczeli (boks tajski). Mimo wszystko trenowałem, cały czas. Nie wszystkie te urazy były związane z siłownią, przykładowo kość w ramieniu uszkodziłem na macie, trenując brazylijskie jiu-jitsu. W trakcie rehabilitacji robiłem te ćwiczenia, które mogłem, wracałem do pełnej sprawności. To wcale nie znaczy, że trening siłowy jest niebezpieczny. Po prostu część kontuzji pojawia się przy kilkunastoletnim stażu treningowym, szczególnie jeśli masz zamiar bić rekordy. Zwykłe trenowanie kulturystyczne jest bezpieczne, w porównaniu do innych dyscyplin wręcz przypomina sport przeznaczony dla przedszkolaka. Pewnie, rozmawiając z bywalcami siłowni wychodzi na to, iż 95% przechodzi tu rehabilitację niemal jak po katastrofie motocyklowej. Prawie nikt, rzekomo, nie ma zdrowych kolan ani pleców. To kolejna wymówka, by nie wykonywać najcięższych ćwiczeń, takich jak martwy ciąg lub przysiady. Najbardziej szokujący przykład dotyczy żołnierza, który stracił nogę w trakcie przygotowań do misji (wielokrotny przypadkowy postrzał z broni palnej) i wiesz co? Mark Smith madal ma lepszą formę sylwetkową od 95% bywalców siłowni. Jego zdjęcie możesz zobaczyć tutaj: 
 

Wymówka nr 5: „nie umiem ćwiczyć”

Nikt nie umie ćwiczyć na początku. I to ma być problem? Im szybciej przyjdziesz do klubu, tym jest większa szansa, iż za parę tygodni będziesz znał większość podstawowych ćwiczeń siłowych. Znajdź odpowiedniego trenera, nie trać czasu na wymówki.

Wymówka nr 6: „mam nadwagę”

I co z tego, że masz nadwagę? Chodząc na siłownię i stosując dietę pozbędziesz się szybko niechcianego balastu. Dodatkowo poprawisz swoje zdrowie i samopoczucie. Nie szukaj wymówek, tylko zacznij ćwiczyć. Nadwaga wcale w tym nie przeszkadza.

Wymówka nr 7: „mam za daleko”

Jeżeli masz aż tego typu problemy, kup gryf i ciężary, ławkę, stojaki – trenuj w domu. Nagle okaże się, że siłownię masz na miejscu, więc odpada ci z repertuaru kolejna wymówka.

Wymówka nr 8: „to za drogi sport”

Na początku potrzebujesz tylko krótkie spodenki (20-30 zł), koszulkę (termoaktywne od 25 zł), wodę (1,5 zł) oraz zapłacić za wejścia do klubu (karnet 80-140 zł za miesiąc w zależności od miasta, klasy klubu, warunków, ilości wejść). A ile pieniędzy wydajesz na fast foody, alkohol, papierosy czy inne używki? No właśnie... A więc mówisz mi, że nie masz pieniędzy? Na pewno?