Najgłupsze pytania jakie słyszałem na siłowni - część III

W poprzednich częściach tekstu pokazałem, że nawet dość proste pytania wymagają bardzo wyczerpujących wyjaśnień. Oto kolejna porcja dylematów treningowo-życiowych, prosto z siłowni. Bardzo często przewija się tutaj wątek farmakologii – cóż, każdy nastolatek chce efektów – tu, teraz, jak najszybciej. Żaden z młodzieńców nie myśli o przyszłości. Carpe diem! Co roku na wiosnę siłownie i kluby fitness pękają w szwach. Jeżeli chcesz trwałych efektów – musisz włączyć aktywność siłową do swojego planu – na zawsze.

Przeczytaj koniecznie:

Najgłupsze pytania jakie słyszałem na siłowni - część I

„Czy to prawda, że „na masę” dobre są prohormony?”

Najgłupsze pytania jakie słyszałem na siłowni - część I

Najgłupsze pytania jakie słyszałem na siłowni - część II

Odpowiedź: prohormony, w szeregu przeprowadzonych badań naukowych, okazały się bardziej toksyczne niż sterydy anaboliczno-androgenne.

Zagadnienie było omawiane tutaj: http://potreningu.pl/articles/3873/najbardziej-toksyczne-sterydy--czyli-masa-za-wszelka-cene

Nigdy nie wiesz co znajduje się w opakowaniu danego środka. A producent z reguły znika z rynku lub jest nieosiągalny. Jeżeli zadajesz pytania tak ciężkiego kalibru, to znaczy, że powinieneś zacząć od zastosowania diety. Sukces nie tkwi w magicznych tabletkach, ampułkach czy flakonach – jak wydaje się każdemu początkującemu. Wzrost mięśni zależy od diety i treningu, wszelkie środki farmakologiczne są tylko katalizatorem wzrostu masy. Z reguły po kilku tygodniach stosowania prohormonów możesz doprowadzić do przekroczenia norm wskaźników wątrobowych nawet o kilkaset procent. Ucierpią zapewne nerki, serce i układ krążenia. Czy trucie swojego organizmu dla „chwili chwały” ma uzasadnienie? Sam odpowiedz na to pytanie. Równie godne odradzania są oralne sterydy anaboliczne (np. winstrol, metanabol, oxymetholone) – są toksyczne dla wątroby, nerek i układu krążenia.

„Czy mogę wykonywać pompki i brzuszki w domu, obok treningu na siłowni?”

Odpowiedź: jeżeli masz siły i chęci na dodatkowy trening, to znaczy, że Twój trening siłowy nie nadaje się nawet dla emeryta. Po dobrze przeprowadzonych 3-4 treningach siłowych nie będziesz miał ochoty nawet wchodzić po schodach ani spacerować – przez nasiloną bolesność mięśni. Zastosuj program typu push-pull, góra/dół czy nawet FBW – oparty o ćwiczenia złożone, zrozumiesz w czym tkwił Twój błąd.

Zresztą – po co chcesz wykonywać dodatkowe pompki? To nie sprawi, że Twoja klatka piersiowa, tricepsy czy barki zaczną szybciej rosnąć! Z reguły zakłócasz w ten sposób regenerację – m.in. resyntezę glikogenu, odbudowę włókien mięśniowych. Czyli sam sabotujesz własny trening.  Na kolejnej sesji ze zdziwieniem stwierdzisz, że ciężary, które wcześniej podnosiłeś lekko, teraz sprawiają Ci problem! Tak samo działa nadmiar treningu aerobowego czy interwałowego – zakłócona regeneracja może owocować spadkiem osiągów na sesji siłowej. Brzuszki wymagają osobnego wyjaśnienia. Mimo setek publikacji – nadal wiele osób wiąże wykonywanie skłonów z „odtłuszczeniem brzucha”. Niestety – brzuszki nic nie pomogą, nawet dodatkowe 700 powtórzeń tygodniowo, przez 5 dni w tygodniu, w ciągu 6 tygodni – najwymyślniejszych ćwiczeń brzucha – nie ma żadnego znaczenia dla obwodu pasa, składu ciała (ilości tkanki tłuszczowej).

Temat był rozwijany w artykule: http://potreningu.pl/articles/2549/miejscowe-spalanie-tluszczu-z-brzucha--czy-istnieje

„Czy to prawda, że nie da się pokryć z diety zapotrzebowania kalorycznego na białko i węglowodany?”

Odpowiedź: podobne tezy forsują producenci i sprzedawcy odżywek – gainerów, białek, carbo, vitargo, maltodekstryn. Zależy im, abyś zamiast pieczywa, makaronu, ryżu, wołowiny, ryb czy kaszy – nabył „najlepszy produkt dla sportowca”. W rzeczywistości, jeżeli ważysz 60-80 kg, Twoje zapotrzebowanie bez trudu pokryje zwykła dieta. Nawet zakładając poziom 5 g węglowodanów na kilogram masy ciała – w najgorszym przypadku będzie to 400 g węglowodanów dziennie (dla osoby ważącej 80 kg).

I tak:

  • 400 g ryżu białego to 315-330 g węglowodanów,
  • 210 g chleba pszennego to 105-114 g węglowodanów strawnych,
  • 200 g makaronu to 140-150 g węglowodanów (zależy od jego rodzaju),
  • 100 g mąki to 72 g węglowodanów,
  • 200 g bananów to 44 g węglowodanów,

Czy tak trudno będzie zjeść kilka posiłków bogatych w węglowodany? Nie uwzględniłem tu nawet soków, przekąsek, słodyczy- w których jest pełno cukrów. Ta sama kwestia dotyczy białka – już 250 g twarogu półtłustego dostarcza 47 g białka. Jeżeli ważysz 80 kg w najlepszym razie będziesz potrzebował ok. 2 g białka na kilogram masy ciała, czyli 160 g dziennie. Jedna kostka twarogu zaspokaja prawie 1/3 Twojego zapotrzebowania! Jeżeli bez umiaru dostarczasz węglowodanów syntetycznych (z gainerów czy carbo), bardzo często Twoja przygoda z siłownią kończy się „sylwetką ludzika Michelin” – czyli sporo centymetrów w ramieniu i klatce piersiowej, ale jeszcze więcej tłuszczu w pasie...

Podsumowując: więcej nie znaczy lepiej. Z reguły właściwie odżywianie w zupełności wystarczy do budowania masy mięśniowej. Jeżeli bardzo chcesz – kupuj syntetyczne węglowodany oraz białka serwatki – identyczne efekty odniesiesz nabywając produkty żywnościowe- ale za wielokrotnie niższą cenę.