Olej rzepakowy - spożywać czy unikać?

Olej rzepakowy dość intensywnie promowany jest ostatnio jako tłuszcz o uniwersalnym zastosowaniu i walorach prozdrowotnych. Ponoć można go z powodzeniem spożywać na surowo wzbogacając dietę w cenne kwasy tłuszczowe jak i też używać do obróbki termicznej nie ryzykując powstania związków szkodliwych dla naszego organizmu. Kiedy jednak zerkniemy na plastikową butelkę pełną żółtawej cieczy wystawioną na działanie sklepowych jarzeniówek to aż wierzyć się nie chce, że obecne tam składniki mogą pozytywnie wpływać na nasze zdrowie. Coraz więcej osób zwraca na ten fakt uwagę podważając prawdziwość twierdzenia jakoby olej rzepakowy stanowił wartościowy element zdrowej diety. Jak jest naprawdę?

Przeczytaj koniecznie:

Tych tłuszczów nigdy nie używaj do smażenia!

 

Dobra proporcja omega 3 do omega 6

Pomimo, iż zawartość kwasów polienowych w oleju rzepakowym nie jest bardzo wysoka, wynosi bowiem 25 – 30%, to tłuszcz ten wyróżnia się bardzo pożądanym stosunkiem kwasów omega 3 i omega 6, który wynosi około 1 do 2. Dla porównania większość olejów roślinnych (poza olejem lnianym i olejami tropikalnymi), charakteryzuje się drastyczną przewagą kwasu linolowego (omega 6) nad alfa-linolenowym (omega 3). Chociaż aktualnie najnowsze publikacje naukowe wskazują, że trzymanie się sztywnego „ratio” pomiędzy wymienionymi grupami lipidów nie jest tak ważne jak do niedawna sądzono, to nadal nadmierna podaż kwasów omega 6 względem omega 3 wydaje się być pewnym problemem. Co więcej, nawet gdybyśmy odrzucili kwestię proporcji, to i tak faktem jest, ze kwasów omega 3 dostarczamy po prostu bardzo mało, a olej rzepakowy jest ich tanim i obfitym źródłem.

Witamina E w oleju rzepakowym

Witamina E jest ważnym składnikiem naszej diety. Choć jej niedobory nie są częste, to uważa się za niezmiernie istotne by towarzyszyła ona zawsze kwasom tłuszczowych nienasyconym chroniąc je przed utlenianiem. Olej rzepakowy jest przedstawiany jako obfite źródło witaminy E, dostarczając około 25 – 30mg tego związku w 100ml. Cóż, faktycznie zawiera jej więcej niż np. olej kokosowy, palmowy czy oliwa z oliwek, ale nie oznacza to, że należy popadać w hurraoptymizm w tej materii. Istnieją tłuszcze, które zawierają więcej tokoferoli, dla porównania w oleju z kiełków pszenicy jest aż 150mg witaminy E na 100ml! Na tym tle olej rzepakowy wypada blado, choć nie należy bagatelizować faktu, iż witaminę E faktycznie zawiera.

Tłuszcz idealny?

Powyżej opisałem zalety oleju rzepakowego zwracając uwagę na wysoką zawartość kwasu oleinowego, obecność kwasu alfa-linolenowego w dobrej proporcji do kwasu linolowego, a także wspominając o obecności witaminy E w dawce, która może być istotna dla naszego dziennego zapotrzebowania (to wynosi około 10mg na dobę). Nie jest jednak tak, że tłuszcz ten nie posiada wad. I nie mam tutaj na myśli obecności kwasu erukowego, bo współczesne odmiany rzepaku są go niemal całkowicie pozbawione (poza tym ten kwas tłuszczowy jest zabójczy dla szczurów raczej niż dla ludzi). Choć o zgoła inne cechy, które związane są w dużej mierze nie tyle z samymi cechami surowca z którego otrzymuje się olej, co z metodami obróbki i przechowywania.

Co się dzieje z olejem rzepakowym podczas rafinacji

Olej rzepakowy, który zwykle kupowany jest przez nas i używany „do smażenia i do sałatek” to najczęściej olej rafinowany. Jest to dość specyficzny sposób obróbki technologicznej który niesie za sobą n ie tylko pozytywne ale i negatywne następstwa, co związane jest głównie z wpływem wysokiej temperatury. Co prawda można spotkać się ze stwierdzeniami, że dziś rafinacja olejów nie przebiega w wysokich temperaturach, ale można mieć co do niego pewne wątpliwości.