Naturalny czy nienaturalny kulturysta – fakty vs mity

Wiele osób poświęca setki godzin na poszukiwanie informacji i rozważanie, czy dany zawodnik wspomaga się farmakologicznie czy też nie. Nie ma to żadnego sensu, gdyż znalezienie naturalnego kulturysty (i to już nawet na poziomie amatorskim) przypomina szukanie przysłowiowej igły w stogu siana!

Przeczytaj koniecznie:

Skutki uboczne stosowania sterydów. Przestroga dla młodych.

Wg słownika PWN naturalny to znaczy:

1. «właściwy naturze, przyrodzie, zgodny z jej prawami»

2. «zrobiony z surowców występujących w naturze»

3. «stanowiący właściwość czyjejś natury, wrodzony»

4. «zgodny ze zwykłym porządkiem rzeczy, zrozumiały sam przez się»

5. «wynikający z czyjejś natury, szczery, niewymuszony»

6. «uiszczany w towarach, w naturze»

Zacznę od kontrowersyjnego stwierdzenia: kulturystyka nie jest w ogóle naturalna. Od kiedy rozbudowywanie sylwetki jest zgodne z naturą? Mięśnie z punktu widzenia organizmu stanowią „piece”, które trzeba ciągle i efektywnie napełniać drogocennym paliwem. Koszt energetyczny tego przedsięwzięcia sprawia, że organizm bardzo szybko pozbywa się nadmiaru muskulatury (np. przy zaprzestaniu treningu siłowego, przy ograniczeniu podaży kalorii, przy prowadzeniu pracy wytrzymałościowej itd.) Warto zobaczyć fotografie zawodowców po odstawieniu farmakologii oraz zaprzestaniu intensywnego treningu. Natura „nagradza” mężczyznę wysokim poziomem testosteronu w ściśle określonym momencie, aby był gotowy do rywalizacji, zdobycia partnerki oraz przekazania materiału genetycznego. Zwyżka androgenów nie ma być wykorzystywana do maksymalnego rozbudowywania sylwetki, tylko reprodukcji. Jakby tego było mało, istnieją przesłanki mówiące o tym, iż wysoki poziom testosteronu jest bezpośrednio skorelowany z asocjalnym, aspołecznym zachowaniem i zorientowaniem się na własną osobę – szereg badań, w tym nowe z 2015 roku [1,2,3]. Czyli syntetyczne podawanie testosteronu może zmniejszać chęć na reprodukcję. Paradoksalnie – osobniki męskie z wysokim poziomem testosteronu mają większe szanse reprodukcyjne, ale u ojców poziom testosteronu spada [3].

Czy jakiekolwiek zwierzęta spędzają czas uginając ramiona ze sztucznie przygotowanymi ciężarami? Czy podawanie ściśle odmierzonych dawek suplementów, odżywek i żywności jest naturalne? W końcu czy otrzymywane w procesach chemicznych związki są naturalne?

Zastanówmy się przez chwilę – kreatyna jest powszechnie uznana za suplement diety. Nikt nie rozpoczyna krucjaty z jej powodu – właściwie dlaczego?

  1. Kreatyna tak samo jak testosteron występuje naturalnie w organizmie (zasoby fosfokreatyny składowany w mięśniach, testosteron jest „produkowany” w jądrach mężczyzn),
  2. Podobnie jak nielegalne sterydy anaboliczno-androgenne kreatyna jest produkowana syntetycznie.  
  3. Nie jesteś w stanie dostarczyć naturalnie (np. z mięsa) ilości kreatyny, która zapewni efekt anaboliczny. Testosteronu podobnie, naturalny poziom to około 7-14 mg dziennie, dla ogółu populacji męskiej przyjmuje się średnią tygodniową produkcję testosteronu na poziomie 50 mg.
  4. Kreatyna pomaga zwiększać siłę i wytrzymałość mięśni – testosteron tak samo.
  5. Kreatynę stosujesz o ścisłych porach, odmierzając dawkę – testosteron tak samo.
  6. Po odstawieniu kreatyny notuje się spadek osiągów zawodnika, identycznie po testosteronie,

Tymczasem jedna substancja jest na liście antydopingowej, a druga jest dostępna w powszechnym użyciu i nikt nie każe sportowca za jej stosowanie. Jeżeli chcesz być „super naturalny” – przestań stosować suplementy, odżywki i witaminy. Przestań trenować stosując specjalne maszyny treningowe oraz wolne ciężary. Przestań odżywiać się dobierając ściśle określone produkty dietetyczne – szczególnie naturalnie nigdy nie występujące w danym regionie (np. owoce tropikalne).