Kobieta na masie. Jak radzić sobie z psychiką?

Większości kobiet wydaje się, że jeśli schudną będą wyglądać lepiej i staną się bardziej atrakcyjne. W wielu wypadkach jest to prawdą, niestety często pod niechcianą tkanką tłuszczową nie kryje się ciało idealne. Jednakże w wyniku ogólnie panujących przekonań, działania kobiet skupiają się głównie wokół redukcji. Nawet jeśli zdecydują się na trening z obciążeniem pozostają najczęściej na ujemnym bilansie kalorycznym. Postępowanie takie wynika raz - z braku wystarczającej wiedzy, dwa - z powszechnie panujących mitów, chociażby takich, według których kobieta musi być wątła i drobna, a jej miejsce nie znajduje się wśród ciężarów, po trzecie i poniekąd najważniejsze - z obawy przed nadmiernym umięśnieniem, czy też po prostu roztyciem się.

Przeczytaj koniecznie:

Trening z obciążeniem dla kobiet

 

Jak to przeżyć, czyli samopoczucie na masie

Wiele osób utożsamia masę z przyjemnością. W końcu przecież nie muszą chodzić głodni i zmęczeni. W rzeczywistości jednak masa nie jest tak łatwa i przyjemna, jak mogłoby się wydawać.

Po pierwsze, jeśli do tej pory, jadłaś o 400-800kcal mniej, to możesz mieć problemy z ciągłym uczuciem przejedzenia. Po około dwóch tygodniach organizm powinien się jednak przyzwyczaić do aktualnej podaży kalorii. Warto zadbać, by jedzenie było dość lekkostrawne, nieobciążające nadmiernie układu pokarmowego.

Więcej jedzenia, to jednak przede wszystkim więcej energii do trenowania, dzięki czemu treningi stają się bardziej efektywne.

Pomocne jest również stopniowe zwiększanie kaloryczności diety, połączone z obserwacją własnego ciała.

Po drugie, stopniowo wzrasta masa ciała, a widoczna na redukcji krata zaczyna odchodzić w zapomnienie. To chyba ten element masowania, z którym kobietom jest najtrudniej sobie poradzić. W końcu, która kobieta z własnej woli chce zwiększać swój rozmiar?

Najtrudniejszym okresem na robienie masy jest lato. Ciężko bowiem wówczas przełamać się psychicznie do pokazania się na plaży w stroju bikini.

Dużo łatwiej przychodzi to zimą, kiedy ewentualne, niechciane kilogramy można ukryć pod bluzą czy swetrem. Zimą zwiększanie masy ciała ma również tę zaletę, że sprawia, że jest nieco cieplej.

Po trzecie, przy zwiększonej podaży kalorycznej, łatwiej, częściej i mocniej zatrzymuje się w organizmie woda.

Wszystko to, sprawia, że czas masy, nie jest dla kobiet łatwy.

Pamiętaj, że nadwyżka kaloryczna nie musi być duża. Stosując zwiększenie podaży rzędu 15% w stosunku do bilansu zerowego, unikniesz potocznie zwanej „świniomasy”.

Ważne, aby w czasie masy wykonywać odpowiedni trening. Najlepiej sprawdzi się oczywiście taki, który bazować będzie na ćwiczeniach wielostawowych.

Warto w tym okresie skupić swoją uwagę na wynikach siłowych, a nie na centymetrach w obwodach. Delikatny, dodatni bilans kaloryczny z pewnością przyczyni się do większej siły i lepszych efektów w czasie treningów. Jeśli tu skupisz swoją uwagę, łatwiej będzie ci przetrwać ten czas. Może nawet go polubisz.