Wegetarianizm a forma sportowa

W obiegowym ujęciu przyjęło się, że produkty pochodzenia zwierzęcego stanowią nieodłączną część diety osób aktywnych. Mięso daje „siłę”, nabiał „wzmacnia kości”, jaja „pomagają budować mięśnie”, a ryby pozytywnie wpływają na serce. Jest w tych przekonaniach trochę racji, jednak czy faktycznie osoby stroniące od mięsa skazane są na marazm i stagnację?

Przeczytaj koniecznie:

Owoce i warzywa a zakwaszenie organizmu

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest prosta. Wiele bowiem zależy od tego na jaką odmianę wegetarianizmu się zdecydujemy. Osoby, które eliminują jedynie z diety mięso, a spożywają jaja i nabiał (lakto-owo-wegetarianie), nie powinny w żaden sposób obawiać się spadku formy. Wykluczenie z diety mięsa wcale nie musi niekorzystnie wpłynąć na nasz organizm, o ile położymy odpowiedni nacisk na odpowiednie spożycie żelaza (dotyczy to głownie kobiet) oraz właściwą podaż kwasów tłuszczowych omega 3 (te najlepszej jakości są głownie w rybach).

Sytuacja wygląda gorzej w przypadku wegan, czyli osób stroniących od wszelkich pokarmów pochodzenia zwierzęcego. Niestety, opieranie swojego menu jedynie na produktach  roślinnych związane jest z zagrożeniem występowania niedoborów pokarmowych (żelazo, witamina D, wapń, omega3). Wynika to nie tylko z niskiej zawartości wielu ważnych składników odżywczych w pokarmach roślinnych, ale także z obecności w nich substancji blokujących ich wchłanianie. Istotne znaczenie ma także jakość białka roślinnego, która jest zazwyczaj o wiele gorsza niż jakość białka zwierzęcego.

Tak więc weganie muszą pogodzić się z tym, że raczej sukcesów w kulturystyce czy sportach siłowych nie osiągną, jednak rekreacyjny trening ukierunkowany na poprawę ogólnie pojętej sprawności czy estetyki sylwetki jest oczywiście jak najbardziej możliwy. Warto wspomnieć także, iż są sportowcy, którzy pomimo tego iż nie jadają mięsa, a żywność pochodzenia zwierzęcego stanowi tylko niewielki ułamek ich diety, odnoszą sukcesy. Przykładem mogą być kenijscy biegacze, którzy swoje menu opierają głownie na pokarmach roślinnych (przeciętnie spożywają jedynie 40g białka zwierzęcego na dobę), a ich dobrej formy sportowej raczej nie sposób zakwestionować. Można?  Można!

Weganie, (czyli osoby zupełnie eliminujące wszelkie pokarmy pochodzenia zwierzęcego )powinni jednak na stałe włączyć do diety suplementy żelaza, witaminy D i kwasów tłuszczowych omega 3. Kluczowe znaczenie ma także zestawianie produktów zawierających białko w taki sposób by z niepełnowartościowych – tworzyły się białka komplementarne, czyli takie w których żaden z niezbędnych aminokwasów nie będzie ograniczał należytego wykorzystania pozostałych. Przykładowo warzywa strączkowe warto łączyć z produktami zbożowymi w celu uzyskania dobrego jakościowo białka.

Reasumując: o ile wykluczenie z diety mięsa w przypadku osób aktywnych fizycznie nie stanowi istotnego problemu o tyle całkowita rezygnacja z pokarmów pochodzenia zwierzęcego wymaga sporego zaangażowania w odpowiednie skomponowanie jadłospisu tak, by zminimalizować ryzyko niedoborów pokarmowych. Istotne znaczenie odgrywa tutaj również suplementacja.