Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Forum

Stworzymy dla Ciebie

Indywidualny plan Dietetyczny

Sprawdź ofertę

Poznaj nasz nowy

Kalkulator kalorii

Wypróbuj go
Artykuły
Sklep

Niewolnik diety

Niewolnik diety
Do napisania tego artykułu skłoniła mnie dość dziwna sytuacja, której byłem świadkiem kilka dni temu. Otóż w ramach relaksu i zacieśniania więzi społecznych wybrałem się z narzeczoną i kilkoma znajomymi do kina. Cała procedura wybierania seansu, stania w kolejce po bilety, zamawiania coli i popcornu była dość typowa i nie będę jej tutaj opowiadał, podobnie sam seans – choć ciekawy – niczym mnie specjalnie nie zaskoczył.

Zaintrygowało mnie natomiast zdarzenie, którego byłem świadkiem w trakcie oglądania filmu i które rozegrało się dwa fotele ode mnie.

W kinie jak to w kinie, co jakiś czas słychać charakterystyczny dźwięk rozrywanej paczki chipsów czy  odkręcanej coli, a kątem oka można dostrzec wędrujące pudełka popcornu. Nie powiem, sam popijałem sobie bezcukrową colę i przegryzałem orzechy nerkowca, a moja narzeczona podjadała popcorn. W pewnym momencie usłyszałem znajomy odgłos, którego w pierwszej chwili nie rozpoznałem. Dopiero, gdy poczułem charakterystyczny zapach ciepłego ryżu i gotowanego na wiór kurczaka, zrozumiałem, że ktoś właśnie otworzył pojemnik z jedzeniem przyniesionym z domu. Dyskretnie wychyliłem się i oczom moim ukazał się dość potężnie zbudowany mężczyzna wpychający w siebie wyżej opisane danie, głośno przy tym sapiąc. Choć było dość ciemno, to migające światło padające z ekranu pozwoliło mi dostrzec stan w jakim znajduje się obserwowana przeze mnie postać. Nie ulegało wątpliwości: ten facet się męczył. Aż chciałoby się krzyknąć: „czy na sali jest dietetyk”?

Tak się akurat składa, że ja jestem dietetykiem i w ramach swojej praktyki – przyznaję - wielokrotnie zwracałem uwagę swoim klientom, że jednym z ważnych elementów diety jest regularność przyjmowaniu posiłków. Nie tyle nawet ich całkowita liczba w ciągu dnia, co mniej więcej stałe pory w jakich jemy. Przyznać także muszę, że niejednokrotnie zdarzało mi się polecać zakup charakterystycznych, plastikowych pojemników na jedzenie, do których zapakować można i zabrać ze sobą – np. do szkoły czy pracy – potrawę stanowiącą alternatywę dla popularnych kanapek. Nigdy by mi jednak przez myśl nie przeszło, aby zalecić komukolwiek wycieczkę do kina z ryżem i kurczakiem, a już tym bardziej wmuszanie w siebie posiłku, który ewidentnie nie jest smaczny. Tymczasem na moich oczach rozegrała się półgodzinna scena „wpychania i przeżuwania pokarmu”, bo „jedzeniem” to zjawisko trudno byłoby nazwać.

Wiem, że pewnie niektórym czytelnikom wydaje się, że wyolbrzymiam pewne fakty: przecież to, że facet nie zjadł na seansie paczki landrynek, krówek i herbatników w czekoladzie i nie zapił  kolorowym roztworem cukru z dodatkiem syntetycznych aromatów świadczy o jego determinacji i silnej woli. Nic tylko podziwiać. Faktycznie, jeżeliby przejadanie się chipsami czy słodkościami stanowiło jedyną  alternatywę dla ryżu i kurczaka, to sam zabierałbym ze sobą pojemnik z takim jedzeniem. Chodzi jednak o to, że nie jest to jedyna alternatywa. Opcji jest naprawdę bardzo wiele.

 Ludzie wybierają się do kina po to, by się zrelaksować i wydaje mi się, że taka jest właśnie idea wypadów na seans filmowy. Mój sąsiad przeżuwający przez 30 minut swoje „danie” w tym czasie po prostu się męczył. Z resztą już nawet nie chodzi o film czy kino, ale jeśli ów facet męczy się tak sześć razy w ciągu dnia, siedem dni w tygodniu – to mu szczerze współczuję. Odebrał sobie jedną największych przyjemności w życiu –jaką jest jedzenie smacznych posiłków, które można przecież przygotować w taki sposób by były zdrowe i wspierały rozwój formy sportowej i sylwetki.